Dziś miałem przyjemność od razu przejechać się w nowym RJ. "Ochrzciłem"
Wieniawskiego z Łodzi Kal. do Poznania. Wyjazd z Łodzi o 14.57 (10 min.
pleców). Frekwa na oko 50-60% do Kutna, potem ponad 100% (niedziela).
W Łodzi wcześniej pojeździłem trochę KM. Polecam busik 56 na Arturówek, gdzie
mieszkaliśmy w odjazdowym hoteliku. Najfajniejszy jest zajazd na Doły i
zapowiadanie przystanków - mój ulubiony to (cytuję automatycznego Pana):
"doły czterdzieści cztery czterdzieści sześć" :-)
Zaliczyliśmy też Manufakturę a jakże :-) i obecne tam trambusie :-)
Niestety - był też akcent pogrzebowy. W piątek powałęsałem się po cmentarzu,
tj. po glebie, która jeszcze niedawno była budynkiem dworca Koło Wąsk. Obecnie
nie ma po nim śladu. Dobrze, że pofoczyłem wiosną... Pogadałem też ze starszym
Panem, u którego na podwórku stał sprzęt rozbiórkowy. E, tam...
pzdr
ws

· 

Cześć,

potrzebuję trochę części do Mondeo I -- plastikowe elementy ze środka,
lusterko itp. Najlepiej używane, ze szrotu, albo nieoryginalne
(np. wkład przeciwpyłkowy). Gdzie właściciele Mondeo zaopatrują się w
Łodzi w takie rzeczy? Oczywiście, pomijam sklep firmowy na Tuwima, bo
tam za wkłady do lusterek chcieli kiedyś 150 zł.

Kiedyś już o to pytałem na grupie i ktoś podpowiedział sklep na
Dołach, tylko, kurczę, nie pamiętam gdzie dokładnie.


 Na wojska Polskiego, prawie naprzeciwko cmentarza, jadąc do M1 po lewo ,
przed wiaduktem,. na edwarda koło przejazdu, na Lutomierskiej, naprzeciwko
komendy miejskiej ( wojewodzkiej?) skrecajac z zachodniej po prawej stronie
, jakies 1- 1, 5km od zachodniej


Gdzie najlepiej zaopatrzać się w części do starego Mondeo (mk1) w Łodzi?


Witam,
czesci (uzywane) do Forda, to sklep na ul Wojska Polskiego, prawie
naprzeciwko wejscia na cmentarz na Dolach, pardziej w strone M1, kolo
zakladu pogrzebowego przed ul oswiatowa, po prawej stronie jadac w kierunku
M1, czynny do 17, inne miejsce to ul Edwarda, tuz za przejazdem kolejowym po
prawej stronie, jadac od ul Pomorskiej, no a nowe zeczy to ATZ na ulicy
Tuwima, przed tramwajawa, jadac od wydawniczej, naprzeciwko wylotu ul
przedzalnianej.

Co do tego kola to albo cos w zawieszeniu ( tuleje metalowo gumowe), albo
drazki kierownicze albo kolo sie o cos obciera. ! popatrzec na postoju czy
kolo sie nie rusza np tyl przod, 2 czy kolo na postoju nie rusza sie prawo
lewo, ew czy jest luz na kierownicy, 3 ktos niech siedzi i skreca, a ty przy
kole i nasluchuj co to i gdzie to
1,2,3 podjechac do moechanika, np na ulice Brzezinska niech obejzy. Dojazd
do mechanika: jadac w kierunku M1, za wiaduktem na 1 swiatlach ( tych przzy
snieznej) zawracamy i po prawo, przed przystankiem jest szyldzik i brama,
zaklad w glebi

PS Pozdrawiam grupowicza z LODZi :))

Uzytkownik Forda Scorpio
Rafal A.
Gadu Gadu: 765214



| Gdzie najlepiej zaopatrzać się w części do starego Mondeo (mk1) w Łodzi?

Witam,
czesci (uzywane) do Forda, to sklep na ul Wojska Polskiego, prawie
naprzeciwko wejscia na cmentarz na Dolach, pardziej w strone M1, kolo
zakladu pogrzebowego przed ul oswiatowa, po prawej stronie jadac w kierunku
M1, czynny do 17, inne miejsce to ul Edwarda, tuz za przejazdem kolejowym po
prawej stronie, jadac od ul Pomorskiej, no a nowe zeczy to ATZ na ulicy
Tuwima, przed tramwajawa, jadac od wydawniczej, naprzeciwko wylotu ul
przedzalnianej.

Co do tego kola to albo cos w zawieszeniu ( tuleje metalowo gumowe), albo
drazki kierownicze albo kolo sie o cos obciera. ! popatrzec na postoju czy
kolo sie nie rusza np tyl przod, 2 czy kolo na postoju nie rusza sie prawo
lewo, ew czy jest luz na kierownicy, 3 ktos niech siedzi i skreca, a ty przy
kole i nasluchuj co to i gdzie to
1,2,3 podjechac do moechanika, np na ulice Brzezinska niech obejzy. Dojazd
do mechanika: jadac w kierunku M1, za wiaduktem na 1 swiatlach ( tych przzy
snieznej) zawracamy i po prawo, przed przystankiem jest szyldzik i brama,
zaklad w glebi

PS Pozdrawiam grupowicza z LODZi :))


:)

Dzięki za odpowiedź. Z kołem już sprawdzałem na parkingu -- z zewnątrz nic
nie widać ani nie słychać, czuć tylko na kierownicy. Prawdopodobnie są to
właśnie te tulejki, bo już parę osób tak sugerowało.

Jeszcze raz dzięki.


· 

Witam

Jak w temacie nie wiem jak sie ta nazwe pisze ale czy to drogo 166zl/szt z
wywazeniem i wentylem? rozmiar opony to 185/70 r13
(gdzie w lodzi mozna taniej kupic i czy warto sie w te opony pchac - auto
poldek 1988)

Pozdrawiam
Karol

PS Co sie dzisiaj dzialo w lodzi??? wracajac ze szkoly widzialem zlot
policyjnych oktawek (nie wiem jaka to ulica - przy cmentarzu doly kolo
jakiejs stacji9 (chyba CPN :) no ale jakos to przebolalem (ale naprawde duzo
ich bylo :). Pozatym na miescie dzisiaj wyjatkowo duzo policyjnych focusow w
ramach akcji suszenie :)
K.





: Witam
:
: Jak w temacie nie wiem jak sie ta nazwe pisze ale czy to drogo 166zl/szt z
: wywazeniem i wentylem? rozmiar opony to 185/70 r13
: (gdzie w lodzi mozna taniej kupic i czy warto sie w te opony pchac - auto
: poldek 1988)
:
: Pozdrawiam
: Karol
:
: PS Co sie dzisiaj dzialo w lodzi??? wracajac ze szkoly widzialem zlot
: policyjnych oktawek (nie wiem jaka to ulica - przy cmentarzu doly kolo
: jakiejs stacji9 (chyba CPN :) no ale jakos to przebolalem (ale naprawde
duzo
: ich bylo :). Pozatym na miescie dzisiaj wyjatkowo duzo policyjnych focusow
w
: ramach akcji suszenie :)
: K.
:

Cze
Mam Impulsery mila odmian po Khumo w Nexii niezle sie sprawuja zarowno na
suchej jak i na mokrej nawierzchni oczywiscie cudow nie mozna wymagac za
taka cene ale ogolnie jest OK. Jedyne co jest troche irytujace to na
niektorych asfaltach szczegolnie kladzionych kilka lat temu (na tych
"gladkich") sa wieksze szumy, ale ogolnie robia na mnie dobre wrazenie


Na zdjęciu cmentarza widoczne są tory (dolny prawy róg). Dla ciekawostki mogę dodać, że to tory tramwajowe, których od około 15 lat nie ma już (zlikwidowano linie z Łodzi-Rzgowa). Wcześniej linia przeciągała się aż do Tuszyna. Tramwaje, wtedy jeszcze ciągnięte przez parowozy przynajmniej do Rudy Pabianickiej (tam już była elektryfikacja) przewoziły rannych z frontu do Łódzkich lazaretów.
Za dzieciaka pokonywałem ta trasę dzień w dzień do szkoły przez jakieś 8 lat.

w Łodzi tez - okolice cmentarza na Dołach (tam jest niedaleko WORD) to rondo Solidarności - które samo w sobie jest porypane i stare Bałuty - masa wąskich uliczek to jest WYSYP tego, nieraz jedna za drugą jedzie i ogólnie całe miasto - w godzinach szczytu jezdza, a łodz zapchana zawsze i wszedzie teraz wykopki, roboty i pozamykane ulice, masakra to wszystko razem do kupy mnie najbardziej wnerwia jak stanie na prawym pasie i strzałka jest do skrętu... i nie mozna jechac bo stoi, albo zanim ruszy ze skrzyzowania to mu kilka razy zgasnie i swiatła nieraz przeleca

Dzisiaj na cmentarzu na Dołach w Łodzi pochowany został zmarły kilka dni temu piłkarz i trener Leszek Jezierski.

Również dzisiaj nasze Niuńki rozegrały pierwszy sparing. W meczu ze Stalą Niewiadów zwyciężyliśmy 2-0 po bramkach Gustavo oraz Łukasza Masłowskiego z rzutu karnego.

Oglądałem dzis Łódzkie wiadomosci i goraco bylo w Łodzi z tym deszczem...

W Pabianicach popadalo ale cale szczęście nie tak...


No to się trzeba cieszyć. Tak to wyglądało w Łodzi



Przy cmentarzu na Dołach



Skrzyżowanie Kilińskiego i Piłsudskiego (z widokiem na Philips'a)



Ten widok mnie poraził



To już godzina po nawałnica, przy Parku Źródliska



A to przy Wodnej (w przenośni i dosłownie) i Piłsudskiego



Jak tak by się zdarzyło, że 31 ego takie coś, to odwołujemy spota, bez powiadamiania. Nie ma co ryzykować

Liczę na to, że jednak pogoda dopisze, no i frekwencja tysz

Dzisiaj beda w Łodzi mialem wlasnie takie ciekawe sytuacje:
1. Przy cmentarzu na dołach stalem sobie spokojnie na swiatlach obok mnie astra I w kombi..Zielone, ciezki klekot z astry i rusza z pichem..Na jedynce wychodzi na dlugosc do przodu, na dwojce jest chyba z 6 dlugosci z tyłu,a na trojce to juz nawet nie wiem..W sumie nie wiem o co gosciowi chodzilo bo to chyba byla ta z tym silnikiem 1.7 d bez turbo z moca 70KM
2. W drodze powrotnej miedzy ozorkowem a leczyca napotykam na Octavie ktora pomyka sobie ladna trasa..Dojezdzam za kolesia i patrze na klapie 1.6:) Ale nic to zaczyna sie wyprzedzanie tirow i na budziku 180 a koles ciagle cisnie..Dojechalem do niego i przy nastepnym wyprzedzaniu przy 100 wbilem 4rke i bucik..Minalem kolesia bez zajakniecia i caly czas pelen odjazd do przodu do 180 i zostal daleko..No tutaj to bylo ewidentnie widac przewage momentu TD na Pb
3. A na koniec juz cos ciekwszego, bo przy dojzezdzaniu do chatki mam prosta jakies 1.5 km..Wjezdzam na droge a za mna Srebrna Octa Kombiak.Koles podjezdza mi do tyl i juz sie wychyla na lewo...Akurat mialem trojeczke i bucik..Troszke sie spzreglo uslizgnelo ale nic to..Troszke mu odjechalem..Potem 4rka i przy ok 150km/h byl jakies 7-8 dlugosci za plecami...Jak silnik nie wiem ale pewnie jakis diesel pokroju 110KM w serii

Ogolnie bez emocji..Kille nie zaciekawe ale ja jednak nie mam szczescia zeby w lodzi na kogos trafic na skrzyzowaniu...Bo albo mi sia trafia wlasnie taka astra albo cos zupelnie z innej bajki typu S500:)

Pozdrawiam

Nie wszystko złoto, co się świeci. Nawet tak paskudne, socrealistyczne miasto jak Warszawa ma w sobie zakątki, które błyszczą pokazując, jak piękna przed wojną była nasza stolica... Smutno pokręcił głową. Tak piękna, jak Lwów.

A Łódź... Łódź to moloch miejski. Pałace faktycznie ładnie, neoklasycyzm, neorenesans, neobarok... Jest na czym oko zawiesić. Jednak czuje się ten klimat przemysłowego, robotniczego miasta. Nie dziw już, że komuniści chcieli tam w czterdziestym piątym tworzyć stolicę. Znajdziecie gdzie indziej miejsce równie pokazujące, co znaczy wyzysk drugiej osoby bez żadnych ograniczeń? Łódź aż wrzeszczy, co potrafi zrobić człowiek bliźniemu. Uśmiechnął się ironicznie. Ale te niezakopane doły na żydowskim cmentarzu pokazują przerażającą pokutę tych ludzi. Może żałowali skutków, a nie przyczyn, ale czy to umniejsza ich cierpieniu?
Ech, ale znowu smęcę. Roześmiał się.

A oto moje autko.
Co o tym myslicie

http://www.geocities.com/...ik/Skypage.html

Jeśli to naprawdę Twój samochód anie na przykład samochód... marzeń ( ktoś pamięta tą scenkę z "Misia" "Las... krzyży..." ?:lol: )
to bardzo mi miło, że będzie następny łódzki Turbokiller.

PS: Gdzie mieszkasz w Łodzi? Ja przy cmentarzu na Dołach na Matejki.

Dziekuje Ci kochana za info Widze, ze Gmina Zydowska z Lodzi preznie dziala. Wiesz, oni do niedawna spotykali sie w budynku Gminy Zydowskiej w Lodzi, zeby sie pomodlic, poniewaz bali sie w Synagodze, z uwagi na chuliganow. Moze to sie teraz zmienilo, tego nie wiem.

Mam prosbe, czy moglabys zapalic swieczke na obojetnie jakim grobie ( pisze o cmentarzu w Lodzi ), tam z tylu, jak skrecisz w lewo zaraz po wejsciu, przejdziesz obok tych dolow, na samiutenkim koncu jest takie poletko z grobami. Wiekszosc z nich to nn. Grobu, o ktory mi chodzi, nie znajdziesz, bo niezle jest ukryty, ale wystarczy, ze po prostu na ktoryms z grobow zapalisz swieczuszke, tak symbolicznie. W sumie chodzi przeciez o pamiec.

Obiecalam, ale ostatni raz bylam tam kilka ladnych lat temu. Wywialo mnie z Polski, wiec tak to jest.

Z gory bardzo Ci kochana dziekuje

Wojnę przeżył brat mego ojca śp. Władysław, kapitan w 1939r jeniec z obozów (oflagów)w Hadmarze i Gross-Bornie czyli Bornym Sulimowie( dzisiaj).W 1918 rochotnik wojska polskiego.W latach 1945-1950 w kwatermistrzostwie WP ,po 1950 przeniesiony w stan spoczynku jako ppłk (nie zapisał się do partii wtedy tej jedynej).Umarł w 1976r -pochowany w Łodzi na cmentarzu wojskowym Na Dołach.Zdjęcie z mego albumu gdzie jesteśmy z bratem Stanisławem
w marynarskich mundurkach było z nim w obozie.

Juz wczesniej mialem wrazenie ze moznaby tego posta skrocic do "nie podoba sie? to wynocha"
dla rozladowania napiecia
http://rotfl.pl/tekst-471e.html


Pan Jendrzej wciaz tkwi w tej chorej mentalnosci "prowincji"... No szkoda.

Pracujac duszpastersko w miescie Lodzi, co mi spluwano pod nogi - w dowod pogardy (co juz napisalem - gdzies tam...) - na cmentarzu komunalnym na "Dolach" - prowadzac pogrzeb katolicki - rozmijalem sie z Ceremoniarzem Urzedu Stanu Cywilnego, ktory tak jak ja - szedl za trumna (i machajac porozumiewawczo reka ...) ...

Zrobmy "Nowomode"
Kolejna w Staszowie...

Urzednicy maja kompetencje, maja paragrafy...

He?

Pozdrawiam

U mnie nie jest tak źle.
Mam dwie dobre linie autobusowe łączące osiedle z centrum miasta.
Mam tu na myśli autobus linii 57 jakiego pętla znajduje się na ul. Marysińskiej, przy stadionie KS Budowlani Łódź, oraz linię 95 jakiego pętla znajduje się na Rondzie Powstańców 1863 roku.

Tylko, że 57 robi straszny łuk skręcając w Wojska Polskiego i jedzie do Strykowskiej zahaczając o cmentarz na Dołach.
Pamiętam świetną linię 88 jaka kiedyś tu jeździła.
Nie zahaczała o Doły tylko jechała Sporną do Strykowskiej.

Linia 88
Trasa: Marysińska/Stadion - Marysińska, Inflancka, Zagajnikowa, Sporna, Strykowska, Uniwersytecka, Narutowicza - Pl. Dąbrowskiego (z powrotem: Pl. Dąbrowskiego - Sterlinga, Rewolucji 1905 r.).

Linię, poza godzinami szczytu obsługiwały zawsze dwa krótkie Ikarusy, a częstotliwość kursowania wynosiła 20 minut.

Po ostatniej reformie komunikacji linię przeniesiono na kompletnie nową trasę do Kalonki z Dw. PKS Północnego a w jej miejsce przedłużono linię 57 z Dw. PKS Północnego do pętli Marysińska/Stadion.

Wolałem 88, bo szybciej by teraz można było dojechać na WSHE
Omijając Doły, oraz ulicę Źródłową, Północną i Sterlinga...

ohh najpierw byłam w jakiejs długiej poróży, to był długi sen ale pamietam ze była ze mna moja rodzina (prawie cała) jechaliśmy autokarem wszyscy...po drodze mijalismy, wsie i lasy. Wysiedlismy gdzieś zdaje się przy starym skansenie

w następnym śnie śniło mi się ze ludzie się wzajemnie otruwali także z mojej rodziny..pewnego dnia jacys znajomi wylecieli samolotem w podróz..nagle ten samolot spadł (było pokazane jak spada) na szpital który jest obecnie budowany w łodzi ok.40 lat .pare razy pokazywana była scena upadku samolotu jakby cos kazało mi na to zwrócić uwagę, podczaz upadku, niebo nagle stało sie czerwone i ciemnosc weszła....potem znalazłam sie w domu, w kuchni,stała tam jaks gosposia, a w szafce była trucizna..zabrałam wiec nia aby sie nie otruła...ale okazało sie ze zapomniałam o pigułkach (tucizna druga) i gosposia wyjeła je i zjadła. Na zakonczenie nagle znalazłam sie z kims (kogo nie widziałam) na cmentarzu, który był obok góry o ktora rozbił sie samolot (ale wpadł na szpital) nawet niektóre czesci zostały na tej górze, a na dole był cmentarz....było ciemno tylko jedno miejsce było oświetlone...spytałam do tego promienia i człowieka jaki był ze mna 'czy myślisz ze to dobre miejsce by pochowac te gosposie?" on powiedział ze tak....i w tym momencie sie obudziłam

a wczesniej mignął mi sie jeszcze jakis hotel.

Witam.
Wpisujcie miejsca pochówków zmarłych aktorów i aktorek.
Na początek podam może kilka miejsc ostatniego spoczynku łódzkich aktorów, które udało mi się zlokalizować.

1. Ludwik Benoit (1920-1992) -Cmentarz Komunalny Doły w Łodzi (kwatera XI, rząd 43, grób 1).
2. Jacek Chmielnik (1953-2007) - Cmentarz Komunalny Zarzew w Łodzi (kwatera XV, rząd 18, grób 31).
3 Aleksander Fogiel (1910-1996) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XXV, rząd 18, grób 21).
4. Wirgiliusz Gryń (1928-1986) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XXXII, rząd 5, grób 10).
5. Stanisław Marian Kmiński (1921-1999) - Cmentarz Komunalny przy ulicy Szczecińskiej w Łodzi Cmentarzu Komunalnym przy ul. Szczecińskiej w Łodzi (kw. XV, rz. 19, gr. 36).
6. Henryk Kluba (1931-2005) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XI, rząd 35, grób 19).
7. Leon Niemczyk (1923-2006) - Stary Cmentarz w Łodzi przy ulicy Ogrodowej (część katolicka, kwatera 1)
8. Tadeusz Schmidt (1920-1976) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XI, rząd 9, grób 5).
9. Dariusz Siatkowski (1960-2008) - Cmentarz przy ul. Gnieźnieńskiej w Koszalinie
10. Włodzimierz Skoczylas (1923-1993) - Cmentarz na Radogoszczu w Łodzi
11. Bogusław Sochnacki (1930-2004) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XI, rząd 35, grób 21).
12. Jadwiga Andrzejewska (1915-1977) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XXVIII, rząd 18, grób 6).
13. Wojciech Jerzy Has (1925-2000) - Cmentarz Komunalny na Dołach w Łodzi (kwatera XI, rząd 35, grób 24).

Głaz ku czci Grzegorza Palki

Wczoraj o godz. 17 przedstawiciele władz Łodzi odsłonili pamiątkowy kamień, wyznaczający początek alei Grzegorza Palki (dawniej fragment ul. Strykowskiej - od ronda Solidarności do ul. Wojska Polskiego).

Uroczystość rozpoczęła obchody rocznicy śmierci pierwszego prezydenta Łodzi w III Rzeczpospolitej i przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi.

Po złożeniu kwiatów pod tablicą umieszczoną na głazie (sprowadzonym z Bełchatowa) władze miasta i przedstawiciel łódzkiej Solidarności spotkali się przy grobie Grzegorza Palki na Cmentarzu Komunalnym na Dołach.

Źródło:Ekspres Ilustrowany

Pomnik ten jest położony na Cmentarzu Komnunalnym na Dołach. Powstał z inicjatywy działaczy Łódzkiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem, którzy w 1987r. wystapili z wnioskiem o wybudowanie pomnika - mogiły w Alei Zasłużonych Cmentarza Komunalnego na Dołach. Pomnik jest dziełem Janusza Tusińskiego - byłego więźnia obozu Austchwitz - Birkenau, natomiast prace rzeźbiarskiewykonał Antoni Biłas. Dolną część stanowi czarna marmurowa płyta, na której litery z brązu tworzą inskrypcję - "W hołdzie pomordowanym w hitlerowskiech obozach koncentracyjnych 1939-1945"
Górna część( ok. 10m wys.) przypomina kształten literę H złożoną z 9 płyt, na których od strony głównej alei znajduje się imitacja drutu kolczastego, a niżej - nazwy obozów koncentracyjnych - Austchwitz-Birkenau, Bełżec, Buchenwald, Dachau, Flessenburg, Gross - Rossen, Kulmhof, Majdanek, Mauthausen, Neuengamma, Płaszów, Ravensbruck, Sachsenhausen, Sobibór, Stutthof, Treblinka, Łodź - obóz dziecięcy.

Pomnik odsłonięto 27 października 1989r. o godz. 12.00.
Dokonali : Lucjan Motyka i Henryk Prindisz - prezesi Towarzystwa Opieki nad Oświęcimem, natomiast poświęcenia dokonał ojciec, przeor Bernardynów - Marek Kurpiel.

Weekendowe spacery

24.07.2009

Polskie Towarzystwo Turystyczno - Krajoznawcze zaprasza na niedzielne spacery po Łodzi z przewodnikiem. Dzięki współpracy z urzędem miasta udział w cotygodniowych pieszych wycieczkach jest bezpłatny. Zwiedzanie rozpoczyna się zawsze o godzinie 11 w wyznaczonym miejscu.

Na najbliższą niedzielę zaplanowano poznawanie Księżego Młyna. W sierpniowe weekendy będzie można odwiedzić m.in. miejsca pamięci - Park Ocalałych i Stację Radegast oraz poznać ukryte w lesie łagiewnickim budowle sakralne - klasztor oraz kapliczki: św. Rocha i św. Antoniego.

W programie na rok 2009 przewidziano także spacery po łódzkich parkach: Staszica, Klepacza, Poniatowskiego oraz Helenowskim i Staromiejskim. Zaplanowano również wizyty na cmentarzach - żydowskim przy ul. Brackiej, św. Rocha, na Dołach oraz Starym przy ul. Ogrodowej. Będzie również można bliżej poznać zabytkowe obiekty w centrum Łodzi, m.in. przy ulicach Piotrkowskiej, Gdańskiej czy placu Wolności.

PTTK organizuje także wycieczki piesze i rowerowe najbardziej atrakcyjnymi szlakami turystycznymi w okolicach Łodzi. (AnK)

Źródło: www.uml.lodz.pl

Bros dnia Pią 17:33, 24 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz

Gdzie na 5FD4K pójdę ja, teatralny ortodoks?

Leszek Karczewski
2006-08-31, ostatnia aktualizacja 2006-08-31 21:04

Tylko nie do teatru! Skuszę się na cykl rosyjskich filmów niemych "Czy prawda czasu, czy prawda ekranu". Zwłaszcza że do projekcji przygrywa taper na pianinie. Żeby go nikt nie zastrzelił, jak na westernie. 4 września godz. 18 w Silver Screenie (al. Piłsudskiego 3) obejrzę propagandowy "Strajk" Siergieja Eisensteina. Posłucham też Krystyny Prońko (10 września o godz. 19 na rynku Manufaktury) dla jej głosu i mądrych tekstów. Może współcześni tekściarze przyjdą, pod wpływem "Deszczu w Cisnej" ockną się i przestaną produkować grafomanię typu "Im więcej Ciebie, tym mniej". A jeśli będę miał dość, to pójdę na spacer. Odwiedzę okolice ul. Rybnej na pożydowskich Bałutach, bo tamtejsze ciasne, kręte uliczki są w skali Łodzi wyjątkowe. Zahaczę o prawosławny cmentarz na Dołach - wąską, obsadzoną drzewami uliczkę do Nieba. Wśliznę się do Lodz Art Center przy ul. Tymienieckiego 3, by wyobrażać sobie, jak po zarastających szynach w zakładach Scheiblera mkną wagoniki.

ŹRÓDŁO: www.gazeta.pl/lodz

Marta dnia Wto 16:40, 07 Lis 2006, w całości zmieniany 1 raz

Pamięć o zmarłych

2006-11-01

Jak co roku 1 listopada – w dniu Wszystkich Świętych – politycy, dziennikarze i artyści będą zbierać pieniądze na ratowanie zabytków najstarszej łódzkiej nekropolii. Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki będzie kwestował na Starym Cmentarzu od godziny 8.45.

Po kweście, około godz. 9.30 prezydent Jerzy Kropiwnicki złoży wiązanki kwiatów i zapalił znicze na grobach swoich poprzedników, prezydentów: Andrzeja Rosickiego, Aleksego Rżewskiego, Mariana Cynarskiego i Wacława Wojewódzkiego.

Następnie (około 10.30) odwiedzi grób Grzegorza Palki – tragicznie zmarłego prezydenta Łodzi w latach 1990-1994 – na cmentarzu na Dołach. (MoK)



www.uml.lodz.pl

Marta dnia Sob 21:36, 02 Gru 2006, w całości zmieniany 2 razy

Od Hasa i Palki do Andrzejewskiej
Cmentarz Doły założono w 1896 roku. Z czasem pojawiły się pomniki poświęcone bojownikom z lat 1905 - 1907 i pomordowanym w obozach hitlerowskich. Spoczywa tam wielu znanych łodzian, jak były prezydent Łodzi Grzegorz Palka, aktorzy Jadwiga Andrzejewska, Ludwik Benoit i Bogusław Sochnacki, reżyserzy Kazimierz Dejmek, Henryk Kluba i Wojciech Jerzy Has, ekonomista Cezary Józefiak, poeta Jacek Bierezin oraz jezuita Stefan Miecznikowski.

Wiesław Pierzchała - POLSKA Dziennik Łódzki

Pogrzeb rozstrzelanych w 1939 roku

(msm)

2009-09-02 05:26:13

We wtorek 1 września na Cmentarzu Komunalnym na Dołach pochowano szczątki 40 mężczyzn rozstrzelanych w listopadzie 1939 r. przez nazistów. Zwłoki odnaleziono w ubiegłym roku na terenie poligonu na Brusie.

Szczątki pochowano w czterech trumnach w zbiorowej mogile. Nabożeństwo pogrzebowe, ze względu na różne wyznania pomordowanych, miało charakter ekumeniczny. Modlitwy za zmarłych odmówili m.in.: Symcha Keller, rabin i przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej, ks. Mieczysław Cieślar, biskup Kościoła ewangelicko-augsburskiego, Szymon Romaniuk, prawosławny arcybiskup łódzki i poznański, Leszek Wakuła, pastor Kościoła chrześcijan baptystów oraz ks. arcybiskup Władysław Ziółek, metropolita łódzki.

Śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi pozwoliło ustalić nazwiska pięć osób, których szczątki odnaleziono. Są to: Alfred Beller – adwokat, Władysław Krzemiński – urzędnik magistratu, Stanisław Sapociński – dziennikarz, Henryk Szulc – radny miejski, Tomasz Tadeusz Wilkoński – poseł I kadencji Sejmu RP. Jest też dodatkowa lista prawdopodobnych ofiar, która liczy 31 nazwisk. Pochowani wczoraj zostali rozstrzelani prawdopodobnie 12 listopada 1939 roku w ramach tzw. akcji prewencyjnej mającej na celu wyeliminowanie i zastraszenie łódzkiej inteligencji. Podczas akcji trwającej w listopadzie i grudniu 1939 roku w Łodzi aresztowano około 1500 osób, w tym 50 duchownych.

ŹRÓDŁO: http://lodz.naszemiasto.pl

Znajomy w Łazienkach z rok temu interweniował jak 2 16latów leje i zabiera
portfel jakiemus 70latkowi. Zareagował, zatrzymał jednego, drugi zaczął go
okładdać po twarzy, to go uderzył.


mialem podobna sytuacje w Lodzi, okolice ul. Rzgowskiej i tamtejszego
cmentarza. okolo godziny 15, masa ludzi i nikt palcem nie ruszyl, a
dwoch nastolatkow (18-19 lat) okladalo nieprzytomnego juz 15-latka (dla
scislosci kopalo, dla wiekszej scislosci - glanowalo, domorosli
skinheadzi). sytuacja o tyle odmienna, ze nie bawilem sie juz w
strzepienie jezyka i pouczenia (przepraszam, czy moglby Pan przestac
kopac tego chlopca, chcialbym zamienic slowo na stronie), bo sprawa
wygladala juz zbyt powaznie...

Efekt: 20 godzin na komisariacie, tłumaczenie dlaczego pobił nieletnich,
prokurator, wyjasnienia dziadka nie pomogły - mógł pan zostawic sprawe policji -
(a przecież w zyciu nie znaleźliby tych łebków).


10 godzin na komisariacie, szesc szwow na szczece (potluczony znicz bywa
niebezpieczny), prokuratora nie bylo, na sprawie jako swiadek, pobity
chlopak (ten 15-latek) widzi dzis na jedno oko, dzieciaki dostaly wyroki
w zawiasach (no a jakie :-/). do tego zawalony egzamin (i tak zmienilem
uczelnie :-)) i ciuchy upaprane od gory do dolu krwia.

A znajomy od tej pory powtarza mi: w nic sie nie mieszaj, udawaj że nic nie
widzisz...


i tak wlasnie postepowalo okolo 60 osob na zajezdni tramwajowej, 10
metrow od miejsca zdarzenia. nawet motorniczy powysiadali z wagonow,
zeby popatrzec. wybacz, ale ludzie reprezentujacy taka znieczulice nie
sa dla mnie warci miana czlowieka. moze widzac wlasnie taka postawe
zareagowalem wtedy tak jak zareagowalem, co wtedy jeszcze bylo dla mnie
czyms niezwyklym, czyms czym zadziwilem samego siebie.

dzis zrobilbym to samo, bez wzgledu na konsekwencje.
ludziom brakuje empatii. gdyby znalezli sie w podobnej sytuacji jak ten
15-latek, to darliby sie wnieboglosy, zeby im pomoc. ale sami nigdy
palcem by nie ruszyli. chcialbym moc nie ruszyc palcem dla nich - ale
pewnie bym ruszyl - w swej nieznajomosci ich moralnej kondycji :-/


Dzis o godz 11.00 na cmentarzu "Doły" w Łodzi odbył sie pogrzeb Ś.P Tomka.W był on wspanialym Zawodnikiem i Czlowiekiem!!! Sirocco stracilo Wspanialego Kierownika i przyjaciela!!! :( Pokoj jego duszy!!!

Stacja Widzew - to będzie w korek
Piotr Brzózka



Za trzy miesiące rozpocznie się rozbudowa stacji Łódź-Widzew, która na 3 lata zastąpi Dworzec Fabryczny.

W ciągu roku przebudowane zostaną ulice Augustów oraz Służbowa i Maszynowa w rejonie dworca. Drogowcy wymienią zniszczoną nawierzchnię, wzmocnią konstrukcję. Powstaną zatoki autobusowe.

Naprzeciwko dworca będą zbudowane parkingi na 450 aut.

Dworzec Łódź Fabryczna obsługuje ruch z Łodzi do Warszawy. Dziennie na tej linii podróżuje nawet 20 tysięcy osób. W rejon stacji dojeżdża kilkanaście linii MPK (m.in. popularne autobusy 57, 86 96 i tramwaje 1,4, 5, 9, 12). Natomiast na Widzew dojedzie tylko pięć mniej znanych linii.

- Zaproponowaliśmy, by autobusy, które dojeżdżają do pętli przy ul. Rokicińskiej, czyli 69, 77, 90 i 91 miały przedłużoną trasę do stacji na Widzewie, zaś autobus linii 85 skręcał w ul. Augustów i Służbową, a następnie wracał na Rokicińską - mówi Joanna Wojtasik z Zarządu Dróg i Transportu.

To oznacza, że na bezpośredni, ale bardzo długi (prawie godzinny) dojazd autobusem 69 mogą liczyć mieszkańcy Retkini. Linia 77 wiedzie m.in. przez Dąbrowę. 90 i 91 to autobusy obsługujące ledwie peryferia (Janów, Feliksin, Nowosolna). Linią 85 będzie można dojechać z rejonu cmentarza na Dołach...

- W Łodzi zawsze mamy problem z przygotowaniem wielkich publicznych projektów. Są wymyślane zza biurka, na ostatnią chwilę, bez odpowiednich konsultacji z mieszkańcami - uważa prof. Tadeusz Markowski, szef katedry zarządania miastem i regionem UŁ. - A w rejonie stacji będą korki, będą awantury z mieszkańcami, bo podróżni zastawią samochodami wszystkie trawniki w okolicy. Na urządzenie parkingów jest tam mało miejsca.

Źródło: POLSKA Dziennik Łódzki
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/998516.html

Stacja Widzew - to będzie w korek
dziś
Za trzy miesiące rozpocznie się rozbudowa stacji Łódź-Widzew, która na 3 lata zastąpi Dworzec Fabryczny.

W ciągu roku przebudowane zostaną ulice Augustów oraz Służbowa i Maszynowa w rejonie dworca. Drogowcy wymienią zniszczoną nawierzchnię, wzmocnią konstrukcję. Powstaną zatoki autobusowe.

Naprzeciwko dworca będą zbudowane parkingi na 450 aut.

Dworzec Łódź Fabryczna obsługuje ruch z Łodzi do Warszawy. Dziennie na tej linii podróżuje nawet 20 tysięcy osób. W rejon stacji dojeżdża kilkanaście linii MPK (m.in. popularne autobusy 57, 86 96 i tramwaje 1,4, 5, 9, 12). Natomiast na Widzew dojedzie tylko pięć mniej znanych linii.

- Zaproponowaliśmy, by autobusy, które dojeżdżają do pętli przy ul. Rokicińskiej, czyli 69, 77, 90 i 91 miały przedłużoną trasę do stacji na Widzewie, zaś autobus linii 85 skręcał w ul. Augustów i Służbową, a następnie wracał na Rokicińską - mówi Joanna Wojtasik z Zarządu Dróg i Transportu.
To oznacza, że na bezpośredni, ale bardzo długi (prawie godzinny) dojazd autobusem 69 mogą liczyć mieszkańcy Retkini. Linia 77 wiedzie m.in. przez Dąbrowę. 90 i 91 to autobusy obsługujące ledwie peryferia (Janów, Feliksin, Nowosolna). Linią 85 będzie można dojechać z rejonu cmentarza na Dołach...

- W Łodzi zawsze mamy problem z przygotowaniem wielkich publicznych projektów. Są wymyślane zza biurka, na ostatnią chwilę, bez odpowiednich konsultacji z mieszkańcami - uważa prof. Tadeusz Markowski, szef katedry zarządania miastem i regionem UŁ. - A w rejonie stacji będą korki, będą awantury z mieszkańcami, bo podróżni zastawią samochodami wszystkie trawniki w okolicy. Na urządzenie parkingów jest tam mało miejsca.

Piotr Brzózka - POLSKA Dziennik Łódzki



Pogrzeb Tomka jest jutro (czwartek, 29.12.05) o godz. 11 w Łodzi na cmentarzu "doły" przy ul. Smutnej 9.

wiadomo coś o tym filmie? mam nadzieję, że nie chodzi tu o kręcony na ul. Scaleniowej "House", który dzieje się we wtedy jeszcze zniszczonej willi letniskowej, która teraz jest ozdobą skansenu
temat obozu mnie bardzo interesuje, wie ktoś coś jeszcze?

ja się dowiedziałam, ze byli tam więzieni jeńcy francuscy i angielscy, a więźniowie budowali stację Łódź-Olechów

tu kopia informacji ze strony Towarzystwa Przyjaciół Łodzi:

"W kwadracie ulic Odrzańska, Retmańska, Łopianowa, Zuchów latem 1941 roku powstał obóz jeniecki. Przetrzymywani tu byli rosyjscy lotnicy i członkowie obsługi lotnisk. Na początku wojny na wschodzie było ich tu kilka tysięcy, później ok. 1000-1200 jednorazowo.

Obóz otoczony był podwójnymi zasiekami, z wartowniami na narożnikach, z wydzieloną częścią dla komendantury. Nie zachowały się dokumenty, jest niewielu świadków, nie do końca wiadomo jak był zbudowany, ile było baraków i co, w którym się mieściło. Relacje świadków są sprzeczne ze sobą. Zgadza się jedynie umiejscowienie komendantury przy ul. Zuchów.

Na narożniku Odrzańskiej i Retmańskiej znajdowały się baraki jenieckie drewniane, licho zbudowane. Każdy z baraków ustawiony był na drewnianych słupach 70 cm nad ziemią, tak żeby nie można było zrobić podkopu.

Przy ulicy Hoffmanowej (wytyczonej już po wojnie przez środek dawnego obozu) znajdują się dwa budynki zachowane z obozu parterowy barak, który służy do potrzeb sanitarnych, oraz piętrowa willa należąca dawniej do rodziny Lisów, a zaadaptowana przez Niemców na lazaret, a raczej umieralnię, bo więźniowie leżeli na gołej podłodze i nie podawano im żadnych leków. Jeńców grzebano na polu za obozem albo wywożono na cmentarz prawosławny na Doły. Rosjanie uważali jeńców wojennych za zdrajców, dlatego informacje o obozie są bardzo skąpe.

jusi dnia Nie 18:10, 07 Gru 2008, w całości zmieniany 2 razy

Aleja Grzegorza Palki

Wioletta Gnacikowska
2007-01-17, ostatnia aktualizacja 2007-01-17 19:36

Grzegorz Palka, prezydent Łodzi w latach 1990-1994 będzie miał swoją ulicę. Radni zgodzili się przemianować fragment Strykowskiej na aleję Grzegorza Palki.

To było kolejne podejście łódzkich radnych do nadania nazwy ulicy byłemu prezydentowi Łodzi i byłemu przewodniczącemu Rady Miejskiej, tragicznie zmarłemu w wypadku samochodowym. W poprzednich kadencjach radni SLD nie zgadzali się na nazwanie jednej z ulic jego imieniem. Teraz w nowej radzie miejskiej była "wola polityczna", nie obeszło się jednak bez dyskusji.

Imię Grzegorza Palki będzie nosił fragment ul. Strykowskiej od ronda Solidarności do ul. Wojska Polskiego. Tą ulicą, w lipcu 1996 r., wiodła ostatnia droga prezydenta Łodzi z kościoła św. Teresy, gdzie odprawiono nabożeństwo żałobne, na cmentarz na Dołach.

Praktycznymi argumentami przemawiającymi za wyborem tej właśnie ulicy był fakt, że na tym 1,5-kilometrowym odcinku są tylko trzy instytucje i żadnych domów mieszkalnych, a więc nie trzeba by wymieniać dokumentów łodzian.

Lewica miała zastrzeżenia. - Dlaczego zaczynamy zmieniać odcinki ulic, a nie całe ulice? Jedna droga będzie nosiła na różnych odcinkach różne nazwy: Rydza Śmigłego, Kopcińskiego, Grzegorza Palki i Strykowska - wyliczał Dariusz Joński, szef klubu radnych Lewica i Demokraci. - Lepiej nazwać imieniem Palki drogę S-8. Może wtedy posłowie PiS daliby pieniądze na jej wybudowanie - rzucił Joński.

- Czy to dobry pomysł, by nazwiskami sprawców spektakularnych wypadków drogowych nazywać ulice? - pytał Maciej Rakowski z LiD.

- To nie był wypadek spektakularny, tylko tragiczny. Nie można robić zarzutu z nieumyślności - argumentował radny Michał Król (ŁPO).

Klub Platformy Obywatelskiej postanowił głosować za nazwaniem ulicy imieniem Grzegorza Palki. Również za uchwałą głosowało Prawo i Sprawiedliwość i - naturalnie - dwóch radnych Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, ugrupowania, które nosi imię Palki. W sumie 31 radnych zagłosowało za uchwałą. Przeciwko było sześciu radnych LiD. Nikt nie wstrzymał się od głosu.


Fot. Daniel Klimczak / AG

ŹRÓDŁO: www.gazeta.pl/lodz

Odszedł prof. Wesołowski

3.08.2007

Zmarł profesor Franciszek Wesołowski, zasłużony teoretyk muzyki, kompozytor, pedagog, autor podręczników i wielki miłośnik sztuki dźwięków. Był wybitną postacią życia muzycznego Łodzi, współautorem jej artystycznej historii, człowiekiem niezmiernie pracowitym, uczciwym i szczerym. Miał 93 lata.

Franciszek Wesołowski urodził się w 1914 roku w Borkach, w powiecie chełmińskim. Studia muzyczne rozpoczął w konserwatorium w Warszawie, ukończył w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Łodzi (obecnie Akademia Muzyczna), dokąd na stałe przeprowadził się sześćdziesiąt lat temu.

Profesor przez ponad pół wieku związany był z łódzką uczelnią, piastując m.in. stanowisko prorektora (przez 21 lat) oraz dziekana Wydziału Teorii Muzyki i Kompozycji. Z jego inicjatywy utworzono w łódzkiej uczelni Zakład Muzyki Dawnej. Osiem lat temu został przez Akademię Muzyczną uhonorowany tytułem doktora honoris causa.

Prof. Wesołowski był członkiem-założycielem Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków, wiceprezesem Zarządu Łódzkiego Towarzystwa Muzycznego i Stowarzyszenia Przyjaciół Opery w Łodzi, członkiem Rady Wyższej Szkolnictwa Artystycznego i Łódzkiego Towarzystwa Naukowego. Poświęcił się zwłaszcza badaniom nad muzyką dawną, co zaowocowało wieloma pracami naukowymi i popularnonaukowymi, publikowanymi w kraju i za granicą. Na podręcznikach Profesora (m.in. "Zasady muzyki", "Nauka harmonii") wychowało się już kilka pokoleń muzyków. Jako kompozytor pozostawił po sobie m.in. utwory organowe, chóralne, pieśni na głos z fortepianem.

Mimo zaawansowanego wieku, zawsze aktywnie uczestniczył w życiu muzycznym miasta. Był obecny na większości ważnych koncertów w Filharmonii Łódzkiej, a młodszym kolegom zawsze służył życzliwym słowem.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w poniedziałek, 6 sierpnia, o godz. 13.30 na cmentarzu komunalnym Doły przy ul. Smutnej w Łodzi.

(l) - Dziennik Łódzki

ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 06 sierpnia 2007 godz. 13:27

Zmarł Franciszek Wesołowski

W wieku 93 lat zmarł w Łodzi profesor Franciszek Wesołowski, kompozytor, doktor honoris causa Akademii Muzycznej w Łodzi i przez 21 lat prorektor tej uczelni - poinformowała w środę Akademia Muzyczna.

Prof. Wesołowski był nestorem łódzkich teoretyków muzyki, organizatorem życia muzycznego, badaczem muzyki dawnej, autorem podręczników na których wychowało się kilka pokoleń uczniów szkół muzycznych oraz studentów i wybitnym pedagogiem cenionym za szczerość, otwartość i sprawiedliwość.

Franciszek Wesołowski (ur. 10 stycznia 1914 roku w Borkach) studia rozpoczął w Państwowym Konserwatorium Muzycznym w Warszawie, a ukończył w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Łodzi w 1947 roku. Od 1939 roku był członkiem Związku Walki Zbrojnej (później AK). Po wojnie mieszkał początkowo w Bydgoszczy, a później w Łodzi.

W latach 50. piastował stanowiska dyrektora w łódzkich szkołach muzycznych. Przez ponad pół wieku wykładał w Akademii Muzycznej w Łodzi. Tytuł profesora zwyczajnego otrzymał w 1995 roku. Przez 21 lat był prorektorem uczelni, w latach 1978-80 - dziekanem Wydziału Teorii Muzyki i Kompozycji.

Prowadzone przez niego pionierskie w Polsce badania nad muzyką dawną zaowocowały dziesiątkami prac naukowych i popularno- naukowych publikowanych w kraju i za granicą. Z jego inicjatywy utworzono w łódzkiej uczelni Zakład Muzyki Dawnej.

Prof. Wesołowski jest autorem wznawianych wielokrotnie podręczników, m.in. äZasad muzykiö i äNauki harmoniiö. Skomponował kilkadziesiąt utworów głównie na organy, chór mieszany i organy oraz pieśni na głos z fortepianem.

Był laureatem m.in. nagrody muzycznej miasta Łodzi i nagród Ministra Kultury i Sztuki. W 1999 roku otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Muzycznej w Łodzi.

Uroczystości pogrzebowe prof. Wesołowskiego odbędą się 6 sierpnia na cmentarzu komunalnym Doły w Łodzi. (PAP)



ŹRÓDŁO: www.wiadomosci.tvp.pl/lodz

Zapraszamy na spacery i na kwestę

Joanna Podolska
2007-10-26, ostatnia aktualizacja 2007-10-26

Weekend poprzedzający Wszystkich Świętych to najlepszy czas, by wybrać się na zwiedzanie Starego Cmentarza przy ul. Ogrodowej. Najpiękniejszej łódzkiej nekropoliii.

Najciekawsze zabytki opisaliśmy w dzisiejszym "Spacerowniku", a w niedzielę o godz. 14 poprowadzę wraz z Ryszardem Bonisławskim wycieczkę po Starym Cmentarzu. To będzie już jedenasty spacer po Łodzi trasą opisaną w naszych przewodnikach. Wszystkie cieszyły się wielkim zainteresowaniem i mamy nadzieję, że także tym razem nasi Czytelnicy dopiszą. Tym bardziej, że na koniec planujemy wyjątkową atrakcję. Dzięki uprzejmości parafii ewangelicko-augsburskiej będzie można zajrzeć do wnętrza wspaniałej kaplicy Karola Scheiblera!

Spotkamy się na części ewangelickiej trójwyznaniowej nekropolii, w alejce przed przepięknym mauzoleum największego łódzkiego fabrykanta. Chcemy opowiedzieć o tym najcenniejszym i - niestety - najbardziej zaniedbanym zabytku. Pokażemy też inne wspaniałe obiekty, które przetrwały do dziś. Wiele z nich udało się uratować dzięki hojności łodzian. I tym razem zachęcamy do wrzucania pieniędzy na ratowanie zabytków. W sobotę i niedzielę kwestować będzie młodzież łódzkich szkół i przewodnicy PTTK. Główna kwesta - 1 listopada!

Łódzcy przewodnicy PTTK dziś i jutro, a także 3 i 4 listopada, będą prowadzić wycieczki po Starym Cmentarzu w zamian za datki dla Fundacji na Rzecz Ratowania Kaplicy Karola Wilhelma Scheiblera. Zbiórki chętnych na wycieczki o każdej pełnej godzinie od 10 do 14 pod zabytkową kaplicą. W soboty trasa wycieczek przebiegać będzie po części ewangelickiej, a w niedzielę po części katolickiej.

W ten weekend zwiedzający będą mieli okazję obejrzeć miejsca, których na ogół się nie pokazuje. Mało znane zakątki tajemniczej nekropolii i wciąż zapomniane grobowce mieszkańców dawnej Łodzi. Zapraszamy!



W poniedziałkowej "Gazecie" opiszemy cmentarz na Dołach.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

BŁ. OJCIEC ANASTAZY JAKUB PANKIEWICZ (1882-1942)

Urodził się 9 lipca 1882 r. w Nagórzanach pod Sanokiem, w wielodzietnej rodzinie rolniczej. Do gimnazjum chodził w Sanoku i we Lwowie. 1 lutego 1900 r. wstąpił do zakonu bernardyńskiego, a cztery lata później złożył
śluby wieczyste. Po odbyciu studiów filozoficznych i teologicznych przyjął święcenia kapłańskie w 1906 r. Był kaznodzieją w klasztorze w Wieliczce, magistrem nowicjatu we Włocławku i we Lwowie, potem kapelanem sióstr bernardynek w Krakowie, od 1914 roku - administratorem parafii Dżurkowa k. Kołomyi, wreszcie kapelanem wojskowym w randze kapitana na Węgrzech. Po zakończeniu I wojny światowej wrócił do Krakowa. Często wyjeżdżał na misje i rekolekcje. W 1930 r. przyjechał do Łodzi i za zgodą bpa Wincentego Tymienieckiego kupił dość dużą parcelę na terenie łódzkiego osiedla Doły, przy ul. Spornej, gdzie zbudował klasztor bernardynów i męskie prywatne gimnazjum, zwane Kolegium Serafickim. Został pierwszym przełożonym nowego klasztoru. Dla ożywienia działalności społeczno-charytatywnej założył Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla, które obecnie opiekują się samotnymi matkami. Kiedy hitlerowcy zabrali wszystko bernardynom, a kościół zamienili na stajnię i garaż, ojciec Pankiewicz zamieszkał w domu grabarza Gralińskiego na pobliskim cmentarzu. W kaplicy cmentarnej sprawował Msze św., nie ukrywał się, chodził w habicie zakonnym.
1 kwietnia 1940 r. został aresztowany i wkrótce zwolniony. Ponownie aresztowany ( X 1940) dostał się do obozu w Konstantynowie Łódzkim, a potem - wywieziony do Dachau. Otrzymał nr obozowy 28176. W obozie był zawsze
pogodny i uczynny. 18 maja 1942 r. wytypowano go do transportu inwalidów. Wyspowiadał się przedtem wiedząc,
że idzie na śmierć. Pomagał koledze przy wsiadaniu na ciężarówkę. Wtedy esesman złośliwie zatrzasnął drzwi, pozbawiając ojca Anastazego obu dłoni. Ojciec Anastazy zmarł, prawdopodobnie z upływu krwi jeszcze przed zagazowaniem. Jego cialo zostało spalone w krematorium w Hartheim koło Linzu.
O. Anastazy Pankiewicz należy do grona 108 MĘCZENNIKÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ, których Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował 13 czerwca 1999 roku na Placu im. Marszałka J. Piłsudskiego w Warszawie.

ŹRÓDŁO: www.uml.lodz.pl

Zimowy spacer po cmentarzach

Bartłomiej Dana
2008-02-19, ostatnia aktualizacja 2008-02-19 19:18

Łódzkie nekropolie to prawdziwe skarbnice zieleni. Walorami przyrodniczymi dorównują niejednemu parkowi w mieście.
Cmentarz na Dołach jest jednym z najstarszych w Łodzi. Oprócz tego jednym z najbardziej malowniczych. Główną aleję nekropolii z obu stron otaczają wiekowe klony i topole. Potężne konary drzew gęsto oplata bluszcz - gatunek chroniony. Czasem na chropowatej korze dębu można dostrzec zbiegającą rudą wiewiórkę. Pomiędzy nagrobkami buszują kawki, a przez zielone gałęzie świerku przebijają czerwone punkty. To gile. Ich czerwone brzuszki widać z oddali. W powietrzu słychać trel sikor.

- Zimą na cmentarzach pojawia się bardzo dużo zwierząt - przyznaje Marcin Podlaszczuk z Uniwersytetu Łódzkiego. - Kuny, łasice i lisy znajdują tam schronienie. O tej porze roku najwięcej jest ptaków - sójek, kosów czy dzięciołów. Niektóre zakładają tam gniazda. Mają tu ciszę i spokój. No i zawsze znajdzie się osoba, która przyniesie im coś do jedzenia.

Podobnego zdania jest Grażyna Ojrzyńska, botanik z Uniwersytetu Łódzkiego. Przez pewien czas inwentaryzowała rośliny na cmentarzach.

- Przyroda to nieodłączna część nekropolii - tłumaczy. - A wiele z cmentarzy to prawdziwe skarbnice przyrody. Rosnące tam rośliny należą do najcenniejszych. Głównie ze względu na wiek - najstarsze drzewa mają po sto kilkadziesiąt lat - ale nie tylko. Również ze względu na rzadkość występowania. Niektóre nekropolie pod względem różnorodności roślin mogą konkurować z najpiękniejszymi parkami w Łodzi.

Rzeczywiście, Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, najstarszy w Łodzi, zaliczany jest do XIX-wiecznych nekropolii typu Pere-Lachaise (najsławniejszy cmentarz paryski), czyli nekropolii o charakterze parkowym. Badania sprzed trzech lat i ubiegłoroczne pokazują, że na cmentarzu występuje 149 gatunków drzew i krzewów. To więcej niż w parku Źródliska! Tam znaleziono "tylko" 119 gatunków. Co więcej, badania pokazują, że 94 drzewa na cmentarzu kwalifikują się do uznania ich za pomniki przyrody. Nie wspominając o roślinach takich jak barwinek pospolity, wiciokrzew pomorski czy cis pospolity, które są gatunkami rzadkimi i chronionymi.

- Nekropolie to także parki rzeźby nagrobnej - mówi Cezary Pawlak, prezes Towarzystwa Opieki nad Cmentarzem Starym. - Mają swój niepowtarzalny urok i klimat. I stanowią świadectwo historii miasta. A zima to najlepszy okres na spacer po nich. W tym czasie najłatwiej dostrzec całe to architektoniczne piękno nekropolii, które już za kilka miesięcy przykryje wiosenna zieleń.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Najwięcej czynnych cerkwii w środkowej Polsce. Na terenie Łodzi znajdują się 3: św. Aleksandra Newskiego, św. Olgi i Kaplica Zaśnięcia NMP na cmentarzu na Dołach.


Zima w tym roku niektórych nie rozpieszcza, mnie natomiast bardzo
rozpieszcza, bo od dłuższego czasu śniegu jest sporo :)


(...)

Co prawda nie do konca w temacie, ale pozwole sobie zareklamowac inna
dyscypline zimowa ;)

Oto cytat z mojego posta na pl.rec.rowery:
_ _ _ _ _ _ _ _ _

Powtorka z rozrywki. Sobota, Puszcza Kampinoska.

W sympatycznej temperaturze -9*C oraz przy slicznym sloncu wskoczylem na moj
czolg aby penetrowac Kampinos. Tradycyjnie wjechalem na Gore Ojca, gdzie
minal mnie jakis wycinak na rowerze (na rowerze? w taka pogode? w zime??!!)
i ciekawskim wzrokiem przygladala sie grupka emerytow na spacerze.

Na pobliskim jeziorku trenowali jazde figurowa na lodzie mieszkancy zakladu
dla ociemnialych w Laskach. To dla nich duze przezycie - chrzest lyzew,
mroz, okrzyki smiechu.

Nastepnie zaczalem sledzic zajaca. A konkretnie jego tropy na dziewiczym
sniegu. Dzieki niemu ominalem znana trase do Sierakowa i uprawiajac rasowe
cross country po bezdrozu miedzy sosnami bardzo szybko przywitalem Truskaw.
Ku zdziwieniu nie bylo tam truskawek, wiec nadepnalem mocniej na pedaly i po
czeterech sekundach bylem na szczycie czyli przy Mogile Powstancow z
powstania styczniowego. Mroz nie pozwalal na dlugie postoje - czas ruszac
dalej.

Tu zaczal sie najmilszy odcinek. Poprowadzil po wydmach do cmentarza w
Wierszach: gora-dol-gora-dol. Wlasnie tam spotkalem grupe rowerzystow -
patrzac po fizjonomiach i sprzecie byli to kolarze z WTC lub podobnej
powaznej grupy (dla porownania: browerzysci i legionisci sa niepowazni, ale
nie ma sie za co obrazac bo w tym kontekscie jest to rodzaj komplementu ;)

Dalej droga ciagnela sie do Karczmiska, a nastepnie przez Zaborow Lesny do
Lipkowa, gdzie Pan Wolodyjowski ponoc machal szabelka. Droga caly czas
wysmienita, z niewielkimi utrudnieniami w postaci ukrytego pod sniegiem
lodu.

Podsumowujac pogoda byla przednia. Osniezona nawierzchnia wspaniale nadaje
sie do jazdy. Jadac pod slonce w drobinach sniegu widac migoczace punkciki
bialo-niebiesko-czerwone. Piekna sprawa. Ze zjawisk przyrodniczych moge
nadmienic walke sojki z kowalikiem. Interesujacym momentem wycieczki byl
takze postoj pod jedna z sosen. W perfekcyjna cisze lasu nagle wdarl sie
przerazajacy swist i lomot. Zlaklem sie, lecz lek ustapil miejsca
usmiechowi, kiedy okazalo sie ze przyczyna halasu byl spadajacy Adam Malysz.

Z ciekawostek mozna nadmienic ze narciarze biegowi maja ciekawe miny kiedy
wyprzedza ich charczacy na sniegu rower. Natomiast przy tak mroznej
temperaturze baton snickers osiaga twardosc bliska diamentowi, przez co jest
dosyc niepraktyczna przekaska.
Dla zainteresowanych nowym zaplotem kola polecam moj wynalazek - zaplot
spiralny. Na razie zastosowalem go w jednej szprysze, ale byc moze zrobie
tak na calym kole:
http://www.foto.dl.pl/Alfer/Szprycha.JPG

A jutro... kolejna wycieczka.

Ku pokrzepieniu siedzacych w pracy, chorujacych, balsamujacych rowery lub
leniwcow

W.U. Alfer.

(inne opowiadania u konkurencji = pl.rec.rowery)


Robbert najlepiej wie, co nas kręci, a co nie:

| Zakaz z tabliczką "nie dotyczy" to nie jest prawidłowo wyznaczone
| miejsce - inne przepisy (1,5 m) obowiązują.

Mówiłem o źle wyznaczonym miejscu i prawidłowo (tzn. zgodnie z tym
niewłaściwym oznakowaniem) parkującym kierowcy.
Jeżeli wymalowane miejsce postojowe pozostawia pieszym mniej niż 1,5 m, to
parkowanie IMO jest wtedy i tak legalne (zgodnie z oznakowaniem).


Wtedy. Gdy jest wymalowane.

| A czy ja coś mówiłem ? ;) To tylko ostrzeżenie 8-

Młody - gniewny. ;-)


A Ty to niby nie młody ? ;-)

| Palcem mam pokazać ? :)

Wystarczy lustro. ;-


Twoje ? 8-

| No właśnie. Ale buduje się także drogi przez środek osiedli (np.
| Krasińskiego-Duńska. Tak, tak, jest w złym stanie, ale po co dwie
| jezdnie ?).

Brak dobrego (a na dobrą sprawę brak w ogóle) połączenia Warszewo - miasto.


Bandurskiego-Sczanieckiej. Taktak, wąska i zatkana, ale prowadzi przez
obszar dość rzadko zabudowany. Cały czas się zastanawaiam, co oni chcą
zrobić z tą Krasińskiego w dół od Chopina...

| No jasne. Tramwaj będzie podstawowym środkiem transportu miejskiego,
| więc jeździjcie sobie autobusem. Nie obchodzą mnie żadne
| samochodziarskie argumenty - linia miała wydzielone torowisko,
| umożliwiała bezpośredni dojazd do jakiegoś miejsca. Druga jezdnia
| powstała ewidentnie czyimś kosztem.

Utrzymuję stanowisko, że _być_ może_ korzyści z szerszej ulicy są w tym
wypadku większe (teraz jest to jedna z głównych ulic miasta, odciążająca
ul. Zgierską).


Być może, ale tylko dla niektórych.

Ruch pasażerski widocznie nie był duży.


Nie wiem. Nie sądzę, by ich to obchodziło - patrz sprawa linii na
Warszawskiej (chyba dobrze pamiętam ?).

| bo skręcające tramwaje przeszkadzały

| Tu raczej chodziło o resztki linii rzgowskiej.

Więc jakie "skręcające tramwaje"? Chyba tramwaje "w ogóle".


W ogóle to wzdłuż Pabianickiej tramwaje jeżdżą, odnogę wycięto w
związku z "budową wielopasmowego wylotu".

| A ogólnie - że w Łodzi
| niszczy się to, o czym w Szczecinie możemy pomarzyć, a co stanowi o
| wyższości tramwaju nad np. metrem - o rozgałęźności i objętym
| obszarze.

Na szczęście aż tak bardzo się tego nie niszczy.


Bo już większość zniszczono.

| "Bo oferta PKS-u była korzystniejsza".

A tegom nie słyszał.


Ha, widzisz. "Miałeś, chamie, złoty róg" (to do decydentów ;)

| Pozostanę przy swoim zdaniu - niepotrzebnie i za dużo.

I dlatego Mieszka przerobili na 2 jezdnie po 2 pasy ruchu. A za 10 lat
znowu się zatka.


-jak nie wcześniej
-i tak by się zatkało :-)
-może do tego czasu zbudują tramwaje
-jak nie zbudują, to może zatkanie ich przekona :-)

| Z Pomorzan na Pogodno jeździ się dziś aleją Piastów, a nie przez
Gumieńce.

| Kto jeździ, ten jeździ ;)

I to nawet bez względu na środek lokomocji (wyłączając 53) jeździ się
Piastów.


Nieprawda :-P Ja rowerem jadę przez Bohaterów, przez cmentarz, przez
Wierzbową albo Krakowską. Prawie nigdy przez Piastów.

No właśnie - starcie różnych pozycji i argumentów.


Piesi i rowerzyści są od razu na słabszej pozycji (wymuszanie).

Trudny problem. Nie będę go tutaj rozwijał.
Stań sobie na pozycji tej i tej. I do niczego sensownego nie dojdziesz...


Czy to już taki problem skręcić w prawo na kolizyjnej sygnalizacji ?

| Popatrzmy z drugiej strony: ruch pieszy na pl. Żołnierza jest bardzo
| duży, a na przejściu od strony Trasy Zamkowej wzdłuż Niepodległości ma
| dla siebie 10 sekund na 120. I co ?

Ktoś tak zaprojektował...


A inni przez niego tracą czas.



Robbert najlepiej wie, co nas kręci, a co nie:

| Jeżeli wymalowane miejsce postojowe pozostawia pieszym mniej niż 1,5 m,
| to parkowanie IMO jest wtedy i tak legalne (zgodnie z oznakowaniem).

Wtedy. Gdy jest wymalowane.


No i o to mi właśnie chodziło.

| Młody - gniewny. ;-)

A Ty to niby nie młody ? ;-)


Duchem - na pewno :-)

| Palcem mam pokazać ? :)

| Wystarczy lustro. ;-

Twoje ? 8-


Chciałbyś ode mnie pożyczyć? 8^)

Bandurskiego-Sczanieckiej. Taktak, wąska i zatkana, ale prowadzi
przez obszar dość rzadko zabudowany.


I nie da się za bardzo poszerzyć (drzewka po obu stronach etc.).
A poza tym problemem jest właśnie też zatkana Wilcza.
BTW. Mamy chyba kolejny rok stracony na przepychankach "światła vs.
rondo" na skrzyż. Wilczej i Bandurskiego. Może w przyszłym roku coś
zaczną robić (jeżeli w ogóle będzie wiadomo, co).

Cały czas się zastanawaiam, co oni chcą
zrobić z tą Krasińskiego w dół od Chopina...


A tego, to chyba oni sami nie wiedzą. Będzie "strefa kompresji". ;-)
Na ogólnych planach koncepcyjnych obwodnicy śródmieścia założone jest
wyburzenie wschodniej pierzei Krasińskiego.
W każdym razie ciąg ulic Krasińskiego - Duńska to najkrótszy dojazd z
centrum na Warszewo i powinien być udrożniony wiele lat temu (mam na
myśli przejezdność, bez poszerzania).

| Utrzymuję stanowisko, że _być_ może_ korzyści z szerszej ulicy są
| w tym wypadku większe (teraz jest to jedna z głównych ulic miasta,
| odciążająca ul. Zgierską).

Być może, ale tylko dla niektórych.


To oczywiste, że jadący tranzytem przez Łódź nie jadą tramwajem po
Łagiewnickiej.

| Ruch pasażerski widocznie nie był duży.

Nie wiem. Nie sądzę, by ich to obchodziło - patrz sprawa linii na
Warszawskiej (chyba dobrze pamiętam ?).


Nie bardzo wiem o co chodzi, na Warszawskiej tramwaje wciąż jeżdżą
(linia 3, wcześniej była 16 i 16bis).
Chyba, że chodzi o zlikwidowanie tego bisa - ale i tak przecież 3
jeździ pewnie dwa razy częściej niż dawna 16.

| Więc jakie "skręcające tramwaje"? Chyba tramwaje "w ogóle".

W ogóle to wzdłuż Pabianickiej tramwaje jeżdżą, odnogę wycięto w
związku z "budową wielopasmowego wylotu".


A, to o to skrzyżowanie chodzi! Widać komuś cyrkiel nie chciał się
wpasować...

Bo już większość zniszczono.


E, IMO nie jest tak źle, spora większość sieci miejskiej została.

Ha, widzisz. "Miałeś, chamie, złoty róg" (to do decydentów ;)


Żeby likwidować taką linię tramwajową... Przykre... :-(
Można było zostawić tory i poczekać te kilka lat na lepsze czasy.
A linia do takiego Lutomierska ciągle się trzyma - tam można!

| I dlatego Mieszka przerobili na 2 jezdnie po 2 pasy ruchu. A za 10
| lat znowu się zatka.

-jak nie wcześniej
-i tak by się zatkało :-)
-może do tego czasu zbudują tramwaje
-jak nie zbudują, to może zatkanie ich przekona :-)


Ale jak zbudują, to pewnie zabiorą nam z Pomorzan 11 albo 12.

Nieprawda :-P Ja rowerem jadę przez Bohaterów, przez cmentarz, przez
Wierzbową albo Krakowską. Prawie nigdy przez Piastów.


Hehe. Rowerem też jeździłem i Bohaterów i przez cmentarz (i Piastów
też, a Wierzbową czy Krakowską rzadziej).

Piesi i rowerzyści są od razu na słabszej pozycji (wymuszanie).


To jest bezsporne.

Czy to już taki problem skręcić w prawo na kolizyjnej sygnalizacji ?


Może dla kogoś było problemem (lub nie było ku temu przesłanek) żeby
tak to zaprojektować?

| Ktoś tak zaprojektował...

A inni przez niego tracą czas.


Samo życie...

Pozdrawiam.

Robert Łubiński


Nagły huragan zatopił okręt.
Jeden z pasażerów obudził się na plaży sam, bez jedzenia, picia i narzędzi, dookoła mnóstwo owoców tropikalnych. Jako ze był to prawdziwy mężczyzna, przywykły do pięciogwiazdkowych hoteli, nie wiedział co robić. Przez następnych kilka miesięcy jadł więc banany i popijał mlekiem kokosowym, rozmyślając nad urokami życia jakie prowadził do tej pory.Często chodził na plażę i godzinami wypatrywał w bezkresie oceanu jakiegoś statku.
Pewnego dnia zobaczył zwykłą łódź wiosłową, a w niej najpiękniejszą kobietę, jaka zdarzyło mu się spotkać w całym jego życiu.
Facet: Skąd się tu wzięłaś ?
Dziewczyna: Z drugiej strony wyspy. Znalazłam się tam gdy zatonął mój statek.
F: Wspaniale! Nie wiedziałem, ze ktoś jeszcze przeżył. Ilu was tam jest? Miałaś szczęście ze zmyło cie z łodzią!
D: Nie ma nikogo poza mną. I nie zmyło mnie z łodzią.
F: (stropiony): To skąd masz łódź ?
D: Z materiałów, które są na wyspie.
F: To niemożliwe! Jak ci się to udało? Nie masz przecież narzędzi!
D: To było łatwe. Z mojej strony wyspy jest nietypowa skala; odkryłam, Ze można wytapiać z niej żelazo; z żelaza robię narzędzia, których używam do robienia innych rzeczy. Ale dość tego. Gdzie mieszkasz?
F: (zawstydzony): Ciągle na plaży.
D: To płyńmy do mnie.
Po kilku minutach wiosłowania dziewczyna przycumowała łódkę, facet zaś rozejrzał się wokół i mało nie wpadł do wody.Przed nim biegła kamienna droga prowadząca do eleganckiego domku pomalowanego na biało-niebiesko. Gdy szli, dziewczyna, krygując się lekko, powiedziała - To może nie jest wielkie, ale nazywam to domem. - Facet,ciężko oszołomiony, nic nie odpowiedział.
D: Usiądź. Drinka? - powiedziała, podając mu coś do picia
F: Mam dosyć mleka kokosowego.
D: To nie mleko kokosowe. Co powiesz na PinaColadę?
Facet bez wahania wziął drinka i łyknął; na jego twarzy pojawił się wyraz zadowolenia. Usiadł na kanapie, powiedział dziewczynie swoją historię, wysłuchał jej. Po jakimś czasie dziewczyna poszła się przebrać w coś wygodniejszego. Odchodząc zapytała, czy nie chciałby wziąć prysznica i się ogolić. Powiedziała też, że na górze, w łazience,jest brzytwa. Facet, nic nie mówiąc i nie dając po sobie poznać jak bardzo jest zaskoczony, posłusznie poszedł na górę, umył się i ogolił. Kiedy zszedł na dół zobaczył dziewczynę ubraną w strategicznie rozmieszczone liście i cudownie pachnąca.
D: Czy, będąc tu tak długo - mówiła, zbliżając się do niego - nie czułeś się samotny? Jestem pewna, ze chciałbyś teraz zrobić coś , na co czekałeś od bardzo dawna, od miesięcy. No wiesz... - długą chwilę patrzyła mu głęboko w oczy.
Facet przez dłuższą chwile nie wierzył swym uszom, po czym zapytał:

No nie pierdol, że mogę tu sprawdzić swojego meila ?!

[ Dodano: Czw 15 Sty, 2009 ]
Klient w burdelu nie był zadowolony z usług jednej z pracownic i wzbraniał się zapłacić pełną należność.
Jako że nie najmłodsza już panienka nalegała i nie była skłonna do ugody, spór znalazł swój finał przed sądem.
Prowadzący sprawę sędzia już na wstępie stwierdził lekko strapiony:
- Szanowni Państwo, mamy pewien problem. Dzisiaj mamy u nas w sądzie " Dzień otwartych drzwi" i za chwilę pojawi się
tu na sali wycieczka z gimnazjum. W związku z tym proszę, ze względu na młodzież, o założenie, że dzisiejsza sprawa ma charakter nie obyczajowy a mieszkaniowy.
Czyli, mówiąc krótko, chodzi o lokal do wynajęcia...
Stronom procesu nie pozostaje nic innego jak zgodzić się z sugestią sądziego i już po chwili, w obecności młodzieży, zaczyna się przesłuchanie stron.
Zagaja sędzia:
- Oskarżony, proszę nam wyjaśnić, dlaczego nie uiścił pan opłaty za wynajęty lokal?
- Proszę Wysokiego Sądu - tłumaczy klient - wbrew zapewnieniom wynajmującej okazało się, że chodzi tu o zaniedbany lokal w starym budownictwie, o typowo dużym metrażu i nadmiernej wilgoci.
- To są znaczące zarzuty - podsumował sędzia - co druga strona na to?
- Proszę sądu - zaczęła prostytutka - to że mój lokal to żadna "nówka" to widział lokator jeszcze przed wprowadzeniem. Ale wypraszam sobie mówić tu o jakiejś ruinie!. Wilgoć pojawiła się już po tym jak lokator się wprowadził, a zarzut że lokal zbyt obszerny to czysta kpina. Widział kto za duże mieszkanie?!.
Meble, po prostu, za małe ze sobą przytaszczył!!!

[ Dodano: Sro 28 Sty, 2009 ]
Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarzu.
Zauważył grabarza, zajętego swoją praca i postanowił go dla żartu przestraszyć.
Podszedł do niego od tylu i wrzasnął :"BUUUUAAA"
Grabarz ani drgnął, nawet się nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi.
Kiedy wychodzi poza teren cmentarza, nagle dostaje łopatą w łeb i pada na ziemię nieprzytomny.
Pochyla sie nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
"Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie wy-cho-dzi-myyyy!!!!!

Kto rano wstaje, temu się oczy kleją.
Kupię buta dla mamuta.
Kupię kawalerkę. Panna.
Kupię kradziony radioodtwarzacz - tel.997.
Kupię panienkę. Kawaler.
Lajkę pomścimy.
Latające talerze przyszłością stołówek.
Legia Łódź.
Lej po bombie.
Leny Krwawisz.
Lepiej być tramwajem niż pasażerem!
Lepiej chujem kopać doły niż codziennie iść do szkoły.
Lepiej mieć tasiemca niż żadnego życia wewnętrznego.
Lepiej soczek pić z cytrynki niż połykać witaminki.
Lepiej zostać psem cyrkowym niż żołnierzem zawodowym.
Lepsza fifa trawy niż rano dwie kawy.
Leżę na łóżku i sufituję.
Kopernik wstrzymaj ziemię, ja wysiadam.
Kowalska bierze za darmo do bani.
Koziołek Matołek walczy!
Krecik - czołowy działacz podziemia.
Krety przejrzyjcie.
Kto ma spraj, ten ma władzę.
Kto nie ma Markera ten kopy zbiera.
Kto nie ma spraju, nie idzie do raju.
Kto nie może dopiąć celu, ten chodzi z rozpiętym.
Kto pokocha milicjanta? Tylko drugi milicjant... (to ze starych czasów)
Kto rano wstaje ten leje jak z cebra.
Kto rano wstaje ten Panasonic.
Kto rano wstaje ten... daleko sika.
Emeryci mają pierwszeństwo. (na cmentarzu)
Eryk Klapnął.
Everybody kombinerki.
Faceci są jak kible: albo zasrani, albo zajęci.
Fortuna kałem się tuczy.
Fredi Makury.
Jadłeś rosół z kur wieluś
Jak będę duży to napiszę wyżej. (napis nad samym chodnikiem)
Jak fajnie że jutro koniec świata.
Jak każdy o sobie pomyśli, to będzie o wszystkich pomyślane.
Jak nie możesz przyjść do siebie, to przyjdź do mnie.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się nie ma.
Jak się ściemni to ci wyjaśnię.
Jak sobie pościelesz to... mnie zawołaj.
Jak sobie pośródlisz tak se wodogrzmotniesz.
Janosik jest wśród nas.
Janosik żyje!
Jestem czystej krwi mulatem.
Jestem dno wklęsłe.
Jestem skinheadem więc myślę - zniknął.
Jestem wstawiony - ząb.
Jeszcze Polska nie skinęła, punki my żyjemy.
Jeśli jeszcze nie zwariowałeś, to znaczy że jesteś niedoinformowany.
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym.
Jeśli za długa - obetnij koniec (Na automacie sprzedającym prezerwatywy)
Je-zus emerytów i rencistów.
Jeżeli już zamieniłeś siekierkę na kijek, udawaj, że to czarodziejska różdżka.
Język polski? Po co mi toś I tak mnie wszyscy rozumiejom!
Już nie wiem co pisać, a mam jeszcze spraj.
Każde zboczenie jest oryginalnością.
Każdy się może pomylić - powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej.
Klej + worek = film.
Kochaj i szalej, nie myśl co dalej.
Kocham policje... (za jakiś czas): pedał.
Kocham śmierć, bo tylko ona na mnie czeka.
Kocham Wandę. Wandal.
Kocham życie, bo mocno daje w dupę.
Komar jest ssakiem, ponieważ ssie krew.
Komplet wypoczynkowy: trumna + dwa świeczniki.
Konam z głodu - kanapka.
Kończy mi się spray...
Kot to ma pieskie życie.


Brucian

Katern
- Martwe skurwysyny... - szaman mamrotał dalej i już miał sie schować do swej chaty, ale zatrzymał się wpół kroku i zawrócił.
- Dobra, dobra. Właź, skoro jesteś sam. Tylko uważaj, nie zadepcz kręgu. - Brucian pomógł Katernowi przycumować łódź i wygramolić sie na pomost.

- Wiedziałem, że będą kłopoty, od tamtej nocy, kiedy Jean przyniósł do mnie Marcela. - Houngan odkorkował butelkę i podał Katernowi, gdy już usiedli w wnętrzu chaty.
- Rany były na prawdę paskudne - na mój gust, robota któregoś z ju-ju włóczących sie nocami po starym cmentarzu. Nie wiem czego Luc i Marcel szukali na cmentarzu i nie chce tego wiedzieć. Jean przybył im na ratunek, gdy było już za późno.
Niósł brata na rękach przez całą drogę, ale gdy do mnie dotarli, Marcel był już martwy. Luc był wtedy z nimi, ale umysłem był nieobecny, tak jak teraz, tylko że gorzej. Bełkotał i trząsł się, nie można było nic zrozumieć.

Mówiłem im, że nic tu nie wskóram i że teraz już tylko bogowie mogą mu pomóc, ale Jean wpadł wtedy w szał, na przemian płacząc, błagając i grożąc. W końcu uległem i odprawiłem zaklęcie, prosząc Aydę Wedo i duchy Souragni, aby zwróciły Marcelowi życie. Moje modły jednak nie zostały wysłuchane i nad ranem posłałem Jeana po grabarza.
Gdy ten się zjawił, kazałem mu pogrzebać Marcela tak szybko, jak to tylko możliwe. Ale nie zrobił tego. Złożył go w starej krypcie Tarasconów a sam poszedł pić w gospodzie. Następnego dnia już nie żył, ponoć zdarzył się tragiczny wypadek, gdy pracował w krypcie. - szaman przerwał aby pociągnąć łyk z butelki.

- Potem znikali i umierali kolejni biali, grzebano ich, a oni potem wracali. Ale jakby odmienieni. Widziałem w swoim życiu wielu ju-ju, którym zły bokor odebrał duszę, ale czegoś takiego jeszcze nie spotkałem. Mówię ci chłopcze, to żywe trupy, na wskroś złe i w pełni poddane woli swego pana. Sprawy wymknęły się spod kontroli i teraz kto wie, jak to wszystko się zakończy. Pozostało nam tylko czekać...



Dimbo
Zabarykadował się w pokoju. Było ciemno, na zewnątrz padał deszcz i słychać było odległe ujadanie psów. Gdy wyjrzał przez okno na dół, zobaczył tylko jak ostatnie z ludzi-monstrów, wczołgiwali się do środka przez wybite okno, a kilku przez drzwi, które najwyraźniej udało im się w jakiś sposób otworzyć. Gnom zrzucił prowizoryczną linę w chwili, gdy rozległo się człapanie wielu stóp na schodach. Luc siedział w kącie i bał się nawet zbliżyć do okna. Nagle klamka zaczęła wolno obracać się, a potem coś mocno załomotało w drzwi. Słychać było pomruki wydobywające się z wielu gardeł. Ktokolwiek tam był, wiedział że drzwi są zamknięte, i wiedział też, ze Dimbo był w środku.



Eileen
Kapłanka zbiegła na dół i wpadła od razu pomiędzy trzy stwory, rozrzucając je na boki. Żaden z nieumarłych nie ważył się podnieść ręki, czy stanąć jej na drodze gdy biegła przez cała długość korytarza i skoczyła przez otwarte okno. Dopiero gdy zbiegała ze wzgórza, zanurzając się w wysokie trzciny, wsród nocy i deszczu, usłyszała odgłosy pogoni.
Wkrótce zgubiła swoich prześladowców i jakos dotarła na przedmieścia Marais d'Tarascon. Osada przeszła jakby jakąś straszną metamorfozę. Wszędzie w oknach było ciemno, niektóre z drzwi otwarte były na oścież, gdzie nie gdzie widać było powybijane szyby. Wszędzie panowała martwa cisza, nie licząc ujadania psów i odgłosu deszczu.

- Hej, santera! Tutaj! - Ktoś krzyknął do niej, używając starego, souragniańskiego określenia kapłanki. Dostrzegła z radością, ze był to ten niebieskooki nieznajomy, którego wcześniej widziała w gospodzie i na targu. Jeszcze bardziej ucieszyła się na widok małej dziewczynki, którą obcy niósł na rękach.

======================================================
Katern udany test Gather Information (DC:15, Wynik:21)

Zombie nie udany rzut obronny.
Zombie nie udany rzut obronny.
Zombie nie udany rzut obronny.

Przedstawienie było przednie. Szlachcice zaś byli pijani jak bele, nie kojarząc zbytnio co się dzieje. Przynajmniej ci bardziej pijani. Ci mniej zorientowali się, że nie trafili na zwykłych kmiotków i wycofali się na swoją łódź. Zamieszanie było pełne, jeden krzyczał przez drugiego, a to żądając pokazania sygnetu, to obniżenia cen wina, to tego, to tamtego. Nie dali się też zaciągnąć na swoją łódź, nawet kilku następnych rzuciło się do przodu, słysząc o winie. Nawet wygrzebali skądś dziesięć koron, próbując wytargować więcej butelek. Kłótnia trwała by jeszcze długo, być może doszło by nawet do bójki, gdyby nie fakt, że od strony Weissbrucku nadpłynęła, niezauważona przez nikogo prawie do samego końca, łódź patrolowa. Zaalarmowani strażnicy rzeczni, którzy usłyszeli to całe zamieszanie zapewne już dawno temu, podpłynęli bliżej, próbując rozpoznać co się działo przy zapadającym szybko zmroku.

Gdy już podłynęli wystarczająco blisko, trzech strażników przeskoczyło na waszą i tak już zatłoczoną łódź, po czym rozdzieliło strony. Fakt, że znajdują się tu szlachcice i fakt, że są kompletnie pijani, nie mógł ujść ich uwagi.
- Co tu się dzieje?
- Wpadli na nas kapitanie! - najbardziej krewki ze szlachetków odezwał się pierwszy. - Wpadli i ani to przeprosić, ani podzielić się winem, które tam szmuglują pod pokładem! Tak jest! Nielegalne wino!
Sierżant, który najwyraźniej dowodził, podrapał się po brodzie. Nigdy nie marzył o takiej sytuacji, był bowiem między młotem a kowadłem. Starał się jednak wybrnąć, mrugając do was znacząco.
- Zajmiemy sie tym, wy zaś wracajcie na pokład. By taka sytuacja się nie powtórzyła, odeskortujemy was do Weissbrucku!
Wskazał szlachcicowi jego łódź, delikatnie wprowadzając go na pokład. Reszta wgramoliła się zaraz potem. Dopiero wtedy wrócił do was, mówiąc przyciszonym głosem.
- Zabiorę ich, ale mam pasażera do Aldorfu. Śpieszy się podobno. W ramach przysługi, może moglibyście go zabrać? Orzad!
Ostatnie słowo wykrzyczał w stronę łodzi patrolowej, na której pokład wygramolił się masywny, ubrany w ciężką zbroję siwowłosy krasnolud.



- Co?! Przesiadka? - głos długobrodego był chrapliwy i ponury, jak większości osobników tej rasy. Zmierzył was chłodno, zatrzymując na chwilę wzrok na Castinie i Gildirilu. - Z babami i elfimi kmiotami, psia jucha mam płynąć po tych orczych wymiocinach które nazywacie kanałem?
Wyszczerzył w zimnym uśmiechu białe zęby, po czym chwyciwszy oparty o przybudówkę finezyjnie wykonany topór przeszedł na waszą łódź, która aż przechyliła się pod jego ciężarem. Zbroja khazada podkreślała jego potężną sylwetkę.
- Dobra, skoro będziemy podróżować razem to napijem się na uczczenie tej nowej znajomości, co? Tylko że z elfami - splunął siarczyście spoglądając na Gildirila. -nie pijam.
Takiej prośbie nie można było odmówić, zwłaszcza że szlachcice znów zaczynali coś krzyczeć. A innego sposobu na pozbycie sie ich nie było, no chyba żeby wszystkich pobić do nieprzytomności.

Deadmoon, grasz wciąż z nami, czy już mogę przygotować dla Guntera wilgotny dół na cmentarzu? Minęło bodajże pięć dni od Twojego ostatniego posta do mojej sesji, więc warto by się zadeklarować w tej kwestii, zwłaszcza że nawet dziś byłeś na forum. Jeśli znudziła Ci się sesja, to po prostu napisz - gramy dla przyjemności, a nie z przymusu.

Aleja Palki zamiast Strykowskiej

17.01.2007

Łódzcy radni mają dziś podjąć decyzję o zmianie nazwy fragmentu ulicy Strykowskiej - od ronda Solidarności do ul. Wojska Polskiego - na aleję Grzegorza Palki, byłego prezydenta Łodzi i przewodniczącego łódzkiej Rady Miejskiej, który zginął w wypadku samochodowym w 1996 roku.

Wszystko wskazuje na to, że za będą głosować kluby radnych Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, które dysponują 29 głosami w 43-osobowej radzie. Jeżeli tak się stanie, aleją Grzegorza Palki będzie można jeździć już za miesiąc.

Projekt uchwały wniósł przewodniczący Rady Miejskiej Maciej Grubski. - Grzegorz Palka był jednym z niewielu polityków, którzy przez pracę u podstaw w samorządzie reformowali Polskę. To także hołd dla jednego z przywódców ruchu społecznego, który wniósł walny wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości - uzasadnia swój wniosek.

Zmiana nazwy ulicy nie pociągnie za sobą wysokich kosztów, ponieważ na tym fragmencie znajdują się tylko trzy instytucje: bank, stacja benzynowa oraz Cmentarz Komunalny na Dołach, gdzie jest pochowany Grzegorz Palka. Ulica Strykowska rozpoczynać się zaś będzie dopiero od ul. Wojska Polskiego i prowadzić aż do granic miasta. Swój sprzeciw wobec projektu zapowiedzieli radni Lewicy i Demokratów.

- Będziemy głosować przeciw, ponieważ uważamy, że nie powinniśmy zmieniać w Łodzi już istniejących nazw ulic - mówi Dariusz Joński, przewodniczący klubu radnych LiD.

Dzisiejsze głosowanie będzie piątą próbą wpisania na mapę Łodzi alei Grzegorza Palki. Pierwszy raz radni debatowali nad nim dwa miesiące po tragicznej śmierci byłego prezydenta Łodzi. Wówczas 26 radnych było za, 29 przeciw, a 9 wstrzymało się od głosu. Wątpliwości wzbudziły bowiem okoliczności śmierci Grzegorza Palki, który okazał się sprawcą wypadku.

Później sprawa wracała w każdej kadencji samorządu. Zwolenników nie znalazł też pomysł nadania imienia Grzegorza Palki łódzkiemu lotnisku na Lublinku.

* * * * *

Zapytaliśmy łodzian, co sądzą o przemianowaniu części ulicy Strykowskiej na al. Grzegorza Palki.

Krzysztof Stępień, rencista: Jestem przeciwny nazwiskom ludzi na tablicach ulic. Kierowcy jadący do Strykowa będą mieli problem z trafieniem. Niech wszystkie ulice na obrzeżach Łodzi biorą nazwy od miast, do których prowadzą.
Krzysztof Kubik, właściciel pubu: Grzegorzowi Palce należy się ulica. Działał na rzecz Łodzi i walczył w Solidarności o wolną Polskę. Dobrze, że radni chcą zmienić nazwę nie całej ulicy, a jej części. Ulica Strykowska nie powinna bowiem zniknąć.
Grażyna Janeczek, fryzjerka: Nie chcę zmiany, bo Grzegorz Palka był jedynie prezydentem Łodzi, a nie wybitną postacią historyczną. To zbyt mało, żeby go w ten sposób uhonorować. Jak można go porównywać np. z Mickiewiczem?
Tadeusz Maronowski, emeryt: Jestem wielkim przeciwnikiem polityki Grzegorza Palki. Chciał sprzedać łódzkie firmy Francuzom, ale na szczęście mu się to nie udało. Nie ma żadnego powodu, żeby jego imieniem nazywać ulicę.
Michał Oziębło, student architektury: Przemianowanie ulicy spowoduje konsekwencje finansowe dla firm i mieszkańców. Poza tym używam nazwy "Strykowska" od dzieciństwa i przyzwyczaiłem się do niej. Polityka mnie nie interesuje.
Janina Marczak, emerytka: Jestem zwolenniczką zmiany. Grzegorz Palka był pierwszym prezydentem Łodzi po zmianach ustrojowych. Gdyby nadal żył, to zrobiłby jeszcze wiele dla naszego miasta.

* * * * *

Grzegorz Palka (ur. 8 maja 1950 r., zm. 12 lipca 1996 r.) - prezydent Łodzi od 6 czerwca 1990 r. do czerwca 1994 roku. Od połowy 1995 r. przewodniczący Rady Miejskiej. Był pierwszym prezydentem Łodzi w III Rzeczpospolitej, powołanym przez demokratycznie wybraną Radę Miejską. W 1980 r. był współzałożycielem i członkiem Prezydium Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność". 13 grudnia 1981 roku internowany, aresztowany na dwa lata za działalność opozycyjną. Odznaczony przez Rząd Polski na Wychodźstwie Krzyżem Polonia Restituta. Palka był też założycielem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i liderem Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego. Zginął 12 lipca 1996 roku w wypadku samochodowym w Złotnikach koło Poddębic. Prowadzony wówczas przez niego hyundai sonata podczas wyprzedzania zderzył się czołowo z jelczem. Zginął Grzegorz Palka, jego syn Dominik oraz kolega syna, Wojciech Kowalski. Ciężko ranne zostały Katarzyna Kowalska oraz Jadwiga Palka. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym Doły.

W ubiegłym roku (31 sierpnia) prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.




(msm), (tas) - Express Ilustrowany

Spacerownik w telewizji

sasza
2008-10-26, ostatnia aktualizacja 2008-10-27 11:11

Na zwiedzających Łódź z Joanną Podolską i Ryszardem Bonisławskim czekała niespodzianka. Przy secesyjnej willi Leopolda Kindermanna sfilmowała ich ekipa TVP Info.

-Od dwóch miesięcy jeździmy po Polsce i odrywamy ciekawe miejsca. Tym razem jesteśmy w Łodzi i chcemy pokazać, że miasto ma coś więcej niż tylko Piotrkowską. Sam jestem z Gdańska, ale tam takich zabytków nie mamy - chwalił architekturę willi Kindermana reżyser programu nadawanego na żywo z ul. Wólczańskiej 31.

Jednak zanim spacerownicy dotarli do siedziby miejskiej galerii sztuki, spotkali się w samo południe na dawnym rynku Nowego Miasta, czyli placu Wolności. W niedzielę dopisali nie tylko ciekawi historii łódzkich zabytków i ich mieszkańców, ale dopisała również słoneczna pogoda.

- Dzisiaj pokażemy państwu kamienice, wille i pałace przy ul. Legionów, Gdańskiej, Próchnika, Wólczańskiej, Struga i Żeromskiego. Niektóre z nich są potwornie zaniedbane, a w przypadku innych tylko miejsca, w których niegdyś stały. Zaczynamy na rynku Nowego Miasta. To tutaj rodziła się przemysłowa Łódź - mówiła Joanna Podolska, dziennikarka "Gazety".

- Rynek służył handlowi. Przy każdej z jego pierzei znajdowała się studnia do pojenia koni. Zachowała się jedna z nich. To dzieło uczniów szkoły Salezjańskiej. Jest nazywana studnią miłości, a to dlatego, że przychodziły do niej pary, które brały ślub w pobliskim kościele - opowiadał Ryszard Bonisławski, łódzki przewodnik.

Jeszcze przez rozpoczęciem spaceru zgłaszały się do "Gazety" osoby, które chciały się podzielić ciekawostkami o historii Łodzi. Na przykład pan, który przed laty mieszkał w oficynie przy ul. Legionów 3 i zna historię tej kamienicy.

Pierwszym przystankiem spaceru była posesja pod numerem 14. Tam na początku zeszłego wieku stały dwa teatry: Wielki i Apollo. Pierwszy z nich został wzniesiony przez Fryderyka Sellina w 1901 roku i był najbardziej imponującym gmachem w Polsce. Oba teatry spłonęły, Wielki - w 1920 roku, a Apollo - w czasie II wojny światowej.

Na trasie spaceru były jeszcze dawny dom redutowy, w którym mieści się dzisiaj Teatr Arlekin, wille Leopolda i Eleonory Kindermannów i Juliusza Lange, fabryka Wilhelma Lurkensa, mieszkanie Juliana Tuwima, miejsce, w którym stał jeden z drewnianych domów przeniesionych do skansenu przy Centralnym Muzeum Włókiennictwa i plac Barlickiego, czyli dawny Zielony Rynek, na którym spacer się zakończył.

Kolejny już 9 listopada. Tym razem zwiedzimy cmentarz na Dołach. Zapraszamy.


Blisko 300 łodzian spacerowało z "Gazetą" po Śródmieściu i Starym Polesiu

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Spacer po Dołach

Joanna Podolska
2008-11-07, ostatnia aktualizacja 2008-11-07 19:09

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią wybieramy się na Doły, by opowiedzieć państwu o wielowyznaniowej nekropolii na Bałutach. Jest to miejsce wiecznego spoczynku wielu łodzian, którzy odegrali ważną rolę w dziejach miasta. Zapraszamy na niedzielną wędrówkę szlakiem naszego "Spacerownika"
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią tydzień po Wszystkich Świętych wybieramy się na Doły, by opowiedzieć Państwu o wielowyznaniowej nekropolii na Bałutach. Jest to miejsce wiecznego spoczynku wielu łodzian, którzy odegrali ważną rolę w dziejach miasta. Zapraszamy na niedzielną wędrówkę szlakiem naszego "Spacerownika".

Cmentarz na Dołach nie doczekał się dotąd monografii, nie ukazały się też żadne większe odrębne publikacje na jego temat. Tym bardziej wielu czytelników bardzo ucieszyło, że w serii "Spacerownikowej" napisaliśmy o tej nekropolii. Ponieważ w ubiegłym tygodniu wszyscy odwiedzali rodzinne groby, wędrówkę po tym ważnym dla Łodzi miejscu przesunęliśmy o tydzień. Spotykamy się w niedzielę o godz. 12 przy bramie wejściowej na część prawosławną od ul. Telefonicznej. Oprowadzać będę jak zawsze z Ryszardem Bonisławskim. Cmentarz na Dołach był od początku przeznaczony dla łodzian różnych wyznań. Plan nowej nekropolii wykonał inżynier Ignacy Stebelski, a pierwsze pogrzeby odprawiono w 1902 roku. Nekropolia powoli rozrastała się, dodawano do niej kolejne parcele. Z czasem powstało tam największe miejsce pochówków w Łodzi. Jest tam cmentarz rzymskokatolicki pw. św. Wincentego a Paulo, prawosławny pw. św. Aleksandra Newskiego, cmentarz Kościoła zielonoświątkowego, mariawitów, baptystów, a także cmentarze wojskowy pw. św. Jerzego i komunalny, na którym jest Aleja Zasłużonych, gdzie pochowani są łódzcy artyści, pisarze, politycy - ludzie, którzy w dziejach miasta odegrali szczególną rolę.

Na cmentarz można wejść od ul. Smutnej, al. Palki lub ul. Telefonicznej. Na poszczególnych częściach nekropolii można odnaleźć groby wielu znanych łodzian. Tu należy przyjść, by oddać hołd wspaniałej rzeźbiarce Katarzynie Kobro, ojcu Stefanowi Miecznikowskiemu czy reżyserowi Kazimierzowi Dejmkowi.

Są tu groby komunistycznych działaczy politycznych, jak i przedstawicieli opozycji demokratycznej. Spoczywają obok siebie Władysława Bytomska, prządka, bojowniczka KPP, która - jak głosi napis na pomniku - "zginęła w 1938 roku z rąk oprawców sanacyjnych w walce o socjalizm" i Szymon Harnam, czołowy działacz Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, zastrzelony podczas przemówienia do robotników fabryki Biedermanna. A niedaleko od nich jest miejsce pochówku Jacka Bierezina, poety i opozycjonisty, który z tym systemem walczył. Współpracował z Komitetem Obrony Robotników i jako pierwszy krajowy pisarz wydał książkę w Instytucie Literackim w Paryżu pod swoim prawdziwym nazwiskiem. (chodzi o tom wierszy pt. "Wam"). Na grobie Włady Bytomskiej jest ciekawa socrealistyczna rzeźba wykonana przez Helenę Nałkowską, siostrę Zofii Nałkowskiej, autorki "Medalionów". A na grobie Jacka Bierezina stoi dzieło artysty mieszkającego w Paryżu Pawła Jocza. W Alei Zasłużonych spoczywa m.in. aktor Ludwik Benoit, muzyk Kiejstut Bacewicz, malarz Stefan Krygier, reżyser Wojciech Jerzy Has, a także Grzegorz Palka, wieloletni działacz "Solidarności", prezydent Łodzi w III RP. Spacerując po cmentarzu na Dołach pokłonimy się wielu wspaniałym ludziom.

Zapraszamy na wspólne poznawanie Łodzi i łodzian.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Łódź widziana z okien sterowca

15.09.2007

Łódź z gondoli sterowca wydaje się najpiękniejszym miastem świata. Nie widać krzywych i brudnych chodników, odrapanych fasad. Są równe rzędy kamienic przy Piotrkowskiej, pełen życia plac Wolności i bajecznie czerwone mury dawnych fabryk.

Sterowiec Skyship 600, który od kilku dni krąży nad miastem, "nocuje" na lotnisku im. W. Reymonta, przyczepiony za "nos" do wysięgnika umocowanego na ciężarówce. Podczas startu i lądowania pomaga mu aż 14 osób. Sześć osób ustawia go za pomocą dwóch lin, bo zeppelin, podobnie jak latawiec, startuje tylko pod wiatr.

Szczęśliwcy, którym uda się dostać do gondoli pojazdu, siadają na jednym z ośmiu eleganckich, skórzanych siedzeń dla pasażerów. Sama kabina jest zadziwiająco przestronna i luksusowa. Fotele się rozkładają, a na końcu pomieszczenia znajduje się toaleta ze spuszczaną wodą.

Pracownica agencji reklamowej, pełniąca podczas lotu funkcję stewardesy, każe przed startem zapiąć pasy. Wzbijamy się ostro w górę, po lewej stronie mając park na Zdrowiu, a pod nami bloki Retkini. Po osiągnięciu pułapu 300 metrów możemy odpiąć pasy, zajrzeć do kabiny pilotów, a nawet... wyjąć szyby z okien. Dla osób z lękiem wysokości podróż w wypełnionej wiatrem kabinie jest sporym wyzwaniem, ale niektórzy nie boją się upadku. – W Warszawie jeden dziennikarz był już z kamerą w połowie za oknem. Nie wiedziałam, czy go łapać, czy krzyczeć – opowiada Patrycja Kacprzak, stewardesa.

A wychylać się warto, bo widoki są przepiękne. Już podczas startu okazuje się, że karuzele w łódzkim lunaparku mają bajecznie kolorowe parasolki, a rynek w Manufakturze wyłożony jest kostką układającą się w ogromną kratę. Z góry widać folię wykopach Łódzkiego Tramwaju Regionalnego, pomnik Kościuszki oraz równe rzędy nagrobków na Starym Cmentarzu. Jednak nawet osoby przyzwyczajone do czytania map mają problemy z odnalezieniem poszczególnych ulic. Elektrowni, katedry, ceglanego kościoła przy Zgierskiej, czy gmachu telewizji nie da się przeoczyć, ale odróżnienie Pomorskiej od Narutowicza może stanowić problem.

Chwilę krążymy jeszcze nad centrum, widzimy samochody stojące w korkach, parasolki ogródków przy Piotrkowskiej i kraciasty budynek nieczynnej elektrowni obok Dworca Fabrycznego.

Nie udaje nam się sprawdzić, czy budowany wydział prawa Uniwersytetu Łódzkiego widziany z lotu ptaka rzeczywiście ma kształt paragrafu, ale namawiamy siedzącego za sterami Amerykanina Patricka McCardella, by dostojnie poszybował wzdłuż ulicy Gdańskiej, aby zrobić zdjęcia naszej redakcji.

Drugi pilot, chwilowo wolny Anglik Peter Buckley, ma odrobinę czasu i chętnie wdaje się w pogawędkę. Po latach prowadzenia samolotów przestawił się na sterowce i bardzo chwali sobie ten środek lokomocji. – Po pewnym czasie latanie zwykłą maszyną staje się monotonne, sterowiec to dla pilota nowe wyzwanie. Lot zeppelinem jest bardziej stateczny, nie trzęsie tak jak w samolocie w górę i w dół. Co prawda wolniej reaguje na polecenia pilota, ale wcale nie jest tak ociężały, jak się wydaje – tłumaczy Peter.

Zapewnia, że to najbezpieczniejszy sposób na pokonywanie przestworzy. – Gaz jest zupełnie niepalny, nawet gdybyśmy przyłożyli do niego płomyk, nic by się nie stało. A jeżeli silniki staną, po prostu poszybujemy w powietrzu jak balon – tłumaczy i zapewnia, że podczas jego pracy nikt jeszcze z gondoli nie wypadł.

Na koniec robimy krótką rundkę nad Teofilowem i zatrzymujemy się nad dworcem Łódź-Żabieniec. Możemy jeszcze rzucić okiem na wiadukt nad torami, ulicę Aleksandrowską, lasy za miastem i powoli wracamy na ziemię. Znów lecimy nad Retkinią. Teraz dopiero widać, jak otaczające miasto osiedla wielkich bloków psują panoramę metropolii.

* * * * *

Skyship 600
Sterowiec Skyship 600 reklamuje portal aukcji internetowych. Na czas kampanii został wypożyczony ze Szwajcarii. Ma 60 metrów długości, 20,3 m wysokości, mieści 6,5 tysiąca metrów sześciennych helu. Porusza się za pomocą dwóch silników lotniczych porsche, rozwijając w powietrzu prędkość od 40 do 70 km/h.











Matylda Witkowska - Dziennik Łódzki

Wojenny pogrzeb po 70 latach

2009-09-02 03:38:46

Nabożeństwo ekumeniczne w intencji tych, co oddali życie za wolność Polski i pochówek szczątków 40 łodzian zamordowanych przez Niemców na Brusie w 1939 roku to najważniejsze momenty uroczystych obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Najbardziej przejmujące były jednak nie oficjalne uroczystości, ale przyjazd do Łodzi Jolanty Wilkońskiej, która odebrała w IPN obrączkę ojca zamordowanego przez hitlerowców 12 listopada 1939 roku na Brusie. Jej ojciec, Tomasz Wilkoński, był posłem na Sejm II RP i dyrektorem Zjednoczonych Zakładów Włókienniczych K. Scheiblera i L. Grohmana w Łodzi.

W ubiegłym roku w zbiorowej mogile na Brusie znaleziono obrączkę z wygrawerowanym imieniem "Kira" i datą: "28 września 1928 roku". Kiedy Jolanta Wilkońska przeczytała o tym w "DŁ", natychmiast zgłosiła się do łódzkiego IPN.

- Kira to było imię mojej mamy, księżniczki Światopołk--Mirskiej - mówi Jolanta Wilkońska. - Kiedy sprawdziłam, że data ślubu, wygrawerowana na obrączce, jest taka sama jak w akcie ślubu, nie miałam wątpliwości, że obrączka należała do tatusia.

Wczoraj w łódzkim IPN Jolanta Wilkońska odebrała z rąk prokurator Bogumiły Karowicz obrączkę ojca, która siedemdziesiąt lat przeleżała w ziemi. Wzruszona raz po raz całowała ją, po czym schowała do specjalnie przywiezionej szkatułki.

81-letnia pani Jolanta odwiedziła też wczoraj dawny pałacyk przy ulicy Tymienieckiego 10 (dawniej ul. Emilii), w którym od 1934 roku mieszkała z rodzicami. Mimo upływu czasu doskonale pamiętała, gdzie był jej pokój, ogród i imię koleżanki, z którą się bawiła. To z tego domu Niemcy zabrali 9 listopada 1939 roku jej ojca, realizując swój plan wyniszczenia łódzkiej inteligencji. Łudziły się z mamą, że tata lada dzień wróci. Ludzie mówili, że Niemcy aresztowali Polaków w związku z rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości i że wkrótce ich zwolnią. Jeszcze przed aresztowaniem Niemcy proponowali Tomaszowi Wilkońskiemu podpisanie folkslisty, gdyż rodzina jego mamy była niemieckiego pochodzenia, ale odmówił.

Po południu na cmentarzu Doły odbył się uroczysty pogrzeb szczątków 40 łodzian odnalezionych na poligonie wojskowym Łódź-Brus. Oprócz Tomasza Wilkońskie- go udało się ustalić tożsamość tylko czterech. Byli to: Alfred Beller, adwokat, Władysław Krzemiński, urzędnik magistratu, Stanisław Sapociński, dziennikarz i Henryk Szulc, radny miejski. Wraz z nimi pochowano szczątki 35 innych ofiar, których nie udało się zidentyfikować.

Nad trumnami rozległy się modlitwy żałobne kilku wyznań: mojżeszowego, ewangelicko-augsburskiego, prawosławnego, baptystów i katolickiego, bo - jak podkreślano - nie da się ustalić, jakiego wyznania byli pomordowani.

- Bezmiar ludzkich tragedii tamtej wojny jest zbyt ogromny, by je zrozumieć - mówił ks. Michał Mikuła z parafii ewangelicko-augsburskiej. - Dziękujmy Bogu za tych, którzy przetrwali te nieludzkie czasy.

Tomasz Kacprzak, przewodniczący Rady Miejskiej, podkreślił, że w 1939 roku za wolną Polskę ginęli żołnierze, którzy wierzyli w jednego Boga, ale różnie się do niego modlili. Stąd ekumeniczne modlitwy w intencji ofiar.

Najstraszliwsza wojna w dziejach Europy, świata i Polski, według prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, nie skończyła się w 1945 roku.

- Trwała do 1989 r., a nawet do 1992, kiedy to ostatni sołdat sowiecki opuścił nasze granice - mówił prezydent Łodzi.

Prezydent zaapelował do zebranych o pamięć dla tamtych dni i szacunek dla ofiar i tych, co wojnę przeżyli.

Najważniejsze fakty drugiej wojny światowej przypomniał Franciszek Matysik, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych. Podkreślił, że w 1939 roku żołnierz polski podjął nierówną walkę z wrogiem, ale walczył z poświęceniem, oddając Ojczyźnie to, co najcenniejsze - życie.

Weterani zgromadzeni pod pomnikiem Chwały Armii Łódź mieli żal o brak pamięci dla tamtych strasznych dni. Skarżyli się, że uroczystości były mało rozpropagowane wśród mieszkańców, dlatego przyszło niewielu łodzian.

- Rocznica jest traktowana po macoszemu, dlaczego nie pisze i nie mówi się o tym wcześniej, nie zaprasza łodzian - mówił por. Ryszard Kucharski. - Pomnik też myto dopiero dzisiaj, przed świętem, nie tak powinno być.

Jolanta Wilkońska po 70 latach odebrała obrączkę po zamordowanym ojcu

ŹRÓDŁO: http://lodz.naszemiasto.pl

2008-07-25

Ku pamięci Grzegorza Palki

Łódź po raz kolejny uczciła prezydenta Łodzi w I kadencji odrodzonego samorządu i Przewodniczącego Rady Miejskiej II kadencji - tragicznie zmarłego Grzegorza Palkę. Tablicę upamiętniającą wybitnego samorządowca odsłoniła dziś jego córka Małgorzata wraz z prezydentem Łodzi Jerzym Kropiwnickim.

Na uroczystości zgromadzili się przedstawiciele władz miasta m.in. wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak, wojewoda łódzki Jolanta Chełmiska, bp. Adam Lepa, Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski oraz przewodniczący NZSS „Solidarność” Ziemi Łódzkiej Waldemar Krenc.

Tablica upamiętniająca Grzegorza Palkę została umieszczona na frontowej ścianie budynku przy ul Piotrkowskiej 258/260. Instytucje mające tu swą siedzibę zarówno przed laty, jak i obecnie, wiele zawdzięczają Grzegorzowi Palce. Do 13 grudnia 1981 r. mieściła się tam siedziba Zarządu Regionalnego NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej, teraz budynek zajmuje Centrum Dydaktyczno-Konferencyjnego im. Alcie De Gasperi Instytutu Europejskiego.

Umieszczenie pamiątkowej tablicy jest wynikiem wspólnej inicjatywy władz miasta i Instytutu Europejskiego. Starań w tym kierunku dołożył także poseł do Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski.

- Mamy obowiązek pamiętać o człowieku, który przeprowadził nasze miasto przez najtrudniejszy okres i potrafił zaszczepić nadzieję w czasie, gdy tak wielu łodzianom jej brakowało – tak o swym przyjacielu mówił prezydent Jerzy Kropiwnicki.

Grzegorz Palka był współzałożycielem i członkiem Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”. W czasie stanu wojennego był najpierw internowany, a później aresztowany pod zarzutem próby obalenia siłą systemu komunistycznego. Władze komunistyczne uznały go za jednego z największych wrogów ustroju. Do procesu jednak nie doszło. Został zwolniony z więzienia i natychmiast podjął działalność w podziemnych strukturach "Solidarności".

Za walkę o niepodległość i niezależność państwa Rząd Polski na Wychodźstwie odznaczył go Krzyżem Polonia Restituta. Był również jednym z założycieli Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, a później jego przewodniczącym.

Po odzyskaniu niepodległości, demokratycznie wybrana Rada Miejska Łodzi powierzyła mu funkcję prezydenta miasta, którą Grzegorz Palka sprawował w latach 1990-1994. Wiele projektów i działań przez niego zainicjowanych jest kontynuowanych jak np. rozbudowa portu lotniczego czy odbudowa prestiżu ul. Piotrkowskiej. 31 sierpnia 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Grzegorza Palkę Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W lipcu tego roku minęła dwunasta rocznica tragicznej śmierci prezydenta. Grzegorz Palka spoczywa na cmentarzu na Dołach. (AnK)

ŹRÓDŁO: www.uml.lodz.pl